nie wiem jak wyglada przekraczanie zielonej granicy w tej chwili. Od kiedy jest unia ponoc wschodnia granica jest lepiej pilnowana. Ja wielokrotnie w latach 97-2000 przekraczalam zielona granice w bieszczadach (w rejonie sokolik gorskich i dzwiniacza gornego) oraz na pogorzu przemyskim (z kwaszeniny najblizej bylo do znajomych do kniazpola ) wygodne bylo ze wedrowalam tam z kumplem ukraincem- jak spotkalismy polskich straznikow po polskiej stronie to ja gadalam, jak ukrainskich to on )) zlapana na goracym uczynku zostalam tylko raz w okolicy sokolik- na szczescie przez polakow, tlumaczenie tzw "na blondynke" poskutkowalo : "to juz tu jest granica?? nie wiedzialam.. a tam taka ladna cerkiewka. Nie mozna jej zwiedzic?" ? obylo sie na rewizji plecaka, spisaniu danych z legitymacji szkolnej (nie mialam jeszcze dowodu ani paszportu). Nigdy pozniej nie mialam z tego powodu problemow na 'legalnej granicy, a jezdze na ukraine co najmniej raz w roku. Teraz troche bym sie bala przekraczac tak granicy, bo jednak trochu lat minelo...