WRÓCIŁAM!!!
Zdjęcia będą niebawem.. może jeszcze dziś wieczorem kilka wrzucę, ale ogólnie zdjęć zrobiłam 300muszę jakąś selekcję przeprowadzić
Piątek - mieliśmy z Ustrzyk G. pójść na Caryńską, dalej na Rawki i potem do Ustrzyk G.
Niestety........ w pięknej pogodzie wyszliśmy z Ustrzyk, z pięknym błękitnym niebem w tle i miedzianymi bukami nad nami pięliśmy się do góry, jednak jak doszlismy na szczyt...... przyszły chmury i z pięknych widoków nie zobaczyliśmy NIC.
Oczywiście na Rawki już nie poszliśmy. Pojechaliśmy za to do Cisnej do świetnej knajpki "Biesy i Czady", w której zjedliśmy genialny obiada po powrocie - słodkie, czerwone wino
Sobota - o 7 rano zobaczyłam na szybie kropelki i kiedy wyjrzałam przez okno zobaczyłam.... MGŁĘ. Pomyślałam, że nic z naszej wyprawy.. więc poszłam spaćpo godzinie obudziłam się i krzyknęłam: O! jednak jest pogoda! i tak o 9 wyruszyliśmy na wyprawę.
Wyruszyliśmy z Ustrzyk na Szeroki Wierch, do Przełęczy pod Tarnicą, potem w lewo w dół i na Halicz, Rozsypaniec
i ..... zrobiło się ciemno. Jako że łaziki z nas średnio-zaawansowane to nogi zaczynały nam już wchodzić w d..., a drogi jeszcze przed nami było dużo.. a ciemno było konkretnie.. skonani, zmęczeni, wyczerpani zobaczyłam w Wołosatem samochód i wsiadającą do niego kobitkę... podbiegłam ostatkiem sił i spytałam czy nas podwiozą do Ustrzyk G. Okazało się że w samochodzie były już 4 osoby ale i tak nas wzięli i tak jechaliśmy w 6 osób i dzięki tym miłym ludziom z Ustrzyk Dolnych dojechaliśmy do domu na 19.15.
Mimo że mieliśmy wszystkiego dosyć, mimo że bolały nas stopy, łydki, uda, biodra... to i tak wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Cisnej do ulubionej, wcześniej wymienionej knajpki na pyszne ciasto biszkoptowe z jabłkami.
Niedziela - jako że nogi nas bolały jak cholera, postanowiliśmy nie iść już na Bukowe Berdo, ale pojechać do Sanoka na wystawę Beksińskiego i wracając do Wawy zwiedzić jeszcze po drodze Sandomierz
koniec
zdjęcia są z komórki, te ładne z aparatu pokażę niebawem - wyszły fajnie![]()




Odpowiedz z cytatem