Tydzień temu byliśmy z siostrzeńcem na Wetlińskiej, zachód i wschód słońca, rano w drogę po pustej jeszcze połoninie. Odkrywałem ją na nowo któryś raz.Za Rochem na Osadzkim był już turysta który patrząc na wschód nie wiedział co robić bo znalazł to czego szukał, właśnie to co przeczuwał że istnieje, szło zrozumieć człowieka. Dalej minęliśmy Hnatowe Berdo na które kiedyś wiódł szlak i gdzie wtedy spotkałem dziewczynę siedzącą nad przepaścią i zamarłem ze strachu. Póżniej sam siedziałem w tym miejscu bo było to złudzenie gdy się patrzyło z naszej perspektywy. Dalej pusty Smerek i pokusa żeby poleżć na jego odstający północny wierzchołek. Powrót na Przełęcz Orłowicza i dalej już w lesie: cześć, cześć, dzień dobry, cześć, dzień dobry, około jedenastej powrót do rzeczywistości. Zdjęcie ma Krzysiek, niedługo przyjedzie.Cześć.