Zgadzam się z przedmówcami:) Klimat w Bieszczadach zawsze jest. Może czasem stawiamy otoczeniu za duże wymagania i klimat złośliwie znika?:P Ja np bardzo sobie kiedyś upodobałem 'Piekiełko' po sezonie. No, wiele wody w Sanie upłynęło odkąd tam nie byłem, ale po sezonie klimaty tam były dla mnie akuratne: łatwo sobie było z miejscowymi ludźmi zagadać i zwyczajnie zadumać się nad piwskiem albo natknąć na tajemniczego samotnego wędrowca i ni z gruszki ni z pietruszki rozgwarzyć się o górach, polityce i innych bardzo ważnych sprawach:)