tak czytam Wasze posty mówiące o wkraczaniu "cywilizacji" w Góry, o nowoczesnych metodach docierania do miejsc kiedyś odludnych, o ludziach z GPSami, MP4ami, z samochodami, quadami, pedzących rowerami, o nieprzestrzeganiu znaków (których nikt nie pilnuje), o braku poszanowania jakichkolwiek przepisów-WOLNOŚĆ ponad wszystko (a może warcholstwo, brak wychowania, bezmyślność i zwykłe chamstwo?) i nasuwa mi się tylko pytanie, a właściwe dwa: jesteśmy dinozauarami czy należymy do układu?A może tak wygląda turystyka wysokorozwiniętej cywilizacji europejskiej? Choć w naszej polskiej siermiężnej odmianie? Ja nawet jak mam wejśc na prywatne pole to się zastanawiam, czy wolno.... Ale widać, też należę do układu...albo jakiś dziwny jestem...
Nic mnie już nie zdziwi po tym, jak w drodze na Przełęcz Bukowską minęły mnie trzy dżipy, jadące na wycieczkę, a pod Opołonkiem zobaczyłem czwartego zakopanego w błocie po drzwi...
sofron


Odpowiedz z cytatem