Nie, moi drodzy adwersarze, nie mam nic przeciwko nowoczesności ani korzystaniu z niej. Sam to robię i rzeczywiście nie ubieram się, jak Cicha Stopa, a gps rzeczywiście może uratować niejedne nerwy. Napisałem tylko wyraźnie, że jestem przeciw samochodom tam, gdzie to jest zabronione, przeciw wariactwu i nie liczeniu się z innymi, przeciwko blichtrowi. Znaki stoją, a nikt ich nie przestrzega i nie pilnuje. Uzyskanie zezwolenia na wjazd zależne jest tylko od odpowiednich znajomości. Mnie np drażni ktoś ze słuchawkami na uszach, na Dwerniku Kamieniu czy Połoninie, słuchający brzęków zamiast ciszy, ale to moje prywatne odczucie, nie musi być powszechne i nim się podzieliłem; samochodów terenowych i quadów, ryczących, rozjeżdżających drogi i urządzających safari w Bieszczadach i Beskidzie Niskim widziałem już chyba dziesiątki. Zwariowanych rowerzystów nie przestrzegających przepisów i poruszających się po szlakach PIESZYCH też, a jeden był opisany w początkowej fazie tego wątku. Widzę ludzi, wchodzących na Krzemień dla zrobienia fotki całymi wycieczkami, widzę takich, dla których wejście na tarnicę i deptanie siatek z drutu to punkt na honorze-a to przecieżteżjest nieposzanowanie dla prawa i przepisów.
Ja kiedy chcialem wejść na Opołonek przebyłem długą i uciążliwą drogę zdobywania pozwolenia, meldowania się w SG i podpisywania druczków, że "na własną odpowiedzialność i uprzedzony o...".
Dlatego szkoda mi po prostu tego, że kiedyś ludzie byli trochę bardziej "strachliwi" a przez to i praworządni...
sofron


Odpowiedz z cytatem