Poniedziałek 16 kwietnia
Obudziłem się w krystalicznym stanie duszy i o dziwo; ciała. Pakowanie przebiegło gładko i na długo przed ósmą byłem gotowy. Magiczna godzina otwarcia banku zbliżała się jednak bardzo opieszale , na tyle bym zdążył odbyć miłą pogawędkę, o niczym, z sympatycznym wąsaczem ( przepraszam, to był zapewne ktoś ważny; i w schronisku, a może i GOPRze ale jako się rzekło, była to raczej zdawkowa wymiana zdań). Moja wczorajsza otwartość prysła niczym sen; nie każdy spotkany człowiek musi być jak Daniła. A, mogłem u niego nocować ( tylko, nic sobie nie myślcie ); na odchodnym zaproponował mi nocleg, widząc żem golec, wręcz nalegał bym zatrzymał się w ośrodku, którego jest współwłaścicielem. Zwie się to „ Nad Solinką”, czy jakoś tak i mieści w Dołżycy. Domki, te sprawy. Jak powiedziałem, nie byłem, w necie też nie znalazłem ale otwarcie miało być, i to huczne, na początku maja i w zaufaniu wyznam, że wiem że było, więc teraz żałuję, bo jakoś tak sobie myślę, że ten facet nie może prowadzić byle jakiego interesu.
Bank otworzył podwoje, nieco może nieśpiesznie ale darowanemu koniowi…
Zapłaciłem w schronisku. Ano właśnie, gdzie to ja nocowałem? „Pod Honem” oczywiście. I oczywiście sam w pokoju. Miłe miejsce, niedrogie, a ludzie nader wyrozumiali. Ari prezentował się znakomicie. I też był wyrozumiały. Wyruszyłem, przed dziewiątą ale po drodze zamarudziłem na poczcie, przez moment dałem się też uwieść nadziei, że kupię gdzieś czapkę. Gdy już pogrzebałem wszelkie dziwaczne pomysły( w rodzaju nabycia czapki)
zacząłem zastanawiać się gdzie mógłby się udać nie narażając jednocześnie na wędrówkę po zmroku. Zupełnie spontanicznie postanowiłem odwiedzić Jasło. Chwilę jeszcze zamarudziłem na moście kolejki, właściwie nie wiedzieć dlaczego, bo nie jest to szczególnie urokliwe miejsce, przynajmniej jak na Biesy.
Zaczęło mi być ciężko, jednak nie wdawałem się z plecakiem, w zbędne, dyskusje, chciał to stawałem. Minąłem pomnik policjantów, a zdawało mi się, że Bóg wie ile już zlazłem. Jasło. Dla mnie, do tej pory nie odkryte. Szczerze mówiąc;nie jawiło mi się dotąd nawet jako wariant awaryjny. Jakieś takie, z boku. Ale bardziej niźli ono frapowała mnie Hyrlata, no i na razie pozostanie w sferze frapowania. Tymczasem, moja wspinaczka poczęła przybierać nieoczekiwany obrót; owszem śnieg już mi w tej wędrówce towarzyszył, bywało, że i sprawiał niejakie kłopoty, nade wszystko był jednak powodem dziecięcej radości, a tu było go ciut za dużo. W dodatku uparł się utrzymywać właśnie na ścieżce ale już nie w krzaczorach tuż obok. Twarda skorupa czasem wytrzymywała, a czasem, nie wiedzieć czemu, z chrzęstem zapadała się pod nogami, które lądowały w grząskim czymś pod spodem. Przez moment było to nawet zabawne, taki London dla ubogich, no ale ile można, zacząłem schodzić ze ścieżki byle ominąć czasochłonną grząskość ale narażałem się przy tym na krzaczastą zaczepność. Dotarłem na Małe Jasło ale jakoś pominąłem je w swoich kalkulacjach, nie miałem więc pojęcia, że na nim jestem. W dodatku wyczytałem gdzieś, że na szczycie Jasła ( tego właściwego ) jest trójnóg geodezyjny, tutaj był; żeby ujrzeć zapowiadaną piękną panoramę musiałem ominąć jakieś zarośla, i to też mnie nie zastanowiło.
Dostosowałem widok do mapy i patrząc na Jasło widziałem Fereczatą. Krótko mówiąc, nie zbaczając ze szlaku pobłądziłem; miejcie jednak na względzie, że byłem sam i nie miał mi kto ścieżek prostować i że byłem tam pierwszy raz. Oczywiście gdy, po krótkim popasie, brnąć zacząłem dalej, gdzieś pośród śniegowej skorupy w zaroślach, zdałem sobie sprawę ze swojej pomyłki, właściwie to świadomość błędu, docierała do mnie powoli, z każdym, zapadającym się, krokiem. Jak już wszystko do mnie dotarło, uznałem, że jakkolwiek pozbawiony jestem traperskich kwalifikacji, to przecież nieustępliwie brnąc przez chaszcze zasługuję na odrobinę uznania; przynajmniej z własnej strony, toteż gdy wreszcie dotarłem do właściwego trójnogu dumny byłem niesłychanie. Panorama, istotnie piękna i jakkolwiek, nieco zamglone powietrze rozmazywało najdalsze plany dostrzegłem nawet taflę zalewu. Ale tak naprawdę


Odpowiedz z cytatem