Kwestia "bolca" wyjaśniona.
12 paźdiernika
Gdzie nocowałem?Zważywszy niejasne okoliczności przemilczę ten fakt dla mego dobroczyńcy może nieco niewygodny.Zapłaciłem 25 zł za pokój z łazienką, acz bez ciepłej wody.
Gdzieś ok. 8 ruszyłem w stronę Terki podziwiając poranne mgły i snując równie fantastyczne co niesprecyzowane plany.Właściwie nie wiedziałem dokąd zmierzam.Cel udało mi się sformułować dopiero w trakcie rozmowy z facetem, który gmerał coś przy takiej meteorologicznej budce.Na pytanie - dokąd odparłem, że do Łopienki.Gość popatrzył znacząco i zagadnął, że niby znam widać okolicę.Tak, z mapy- pomyślałem.Ale by nie czynić z ignorancji sztandaru myśli nie zwerbalizowałem, a jedynie postarałem sie odwzajemnić równie "porozumiewawczo-znaczącym" spojrzeniem.Krótko mówiąc; zgrywałem Bieszczadnika.Na odchodnym pan od budki pochwalił nową drogę, która jak mi się zdaje jest nawet bohaterką jednego z wątków tego forum.
Asfalt istotnie walił po oczach czernią i jeszcze te lśniące lampasy po bokach ale nie ku niemu, rzecz jasna, zwracałem wzrok.Wypatrywałem osławionych kolorków i jakkolwiek brak mi porównania( to mój pierwszy jesienny raz)napasłem oczy co niemiara.W porządku, widoczki piękne, cisza, spokój, a może by tak jakieś atrakcje- myślałem.I proszę; urwisko- w dole szum wody, nad głowa słońce wygrywa na liściach, jeśli nie symfonię to urocze preludium jesienne; wśród dzew - kamienne fundamenty czegoś- czego?-niecz szybuje wyobraźnia.Takim to estetycznym przeżyciom, ba podnieceniu- oddawałem sie na skraju urwiska sącząc "małe co nieco".Ewentualne gromy uprzedzam-puszka wyladowała na powrót w plecaku;Tam nawet pety (bo nie jestem wolny od tego przykrego nałogu)chowam do kieszeni.Boże, jak też tytoniem cuchnąć musi ta koszula- co oczywieście mnie jest oszczedzone.
Ledwom opuścił tę przydrożną samotnię, wpadłem,zupełnie zresztą nieswiadomie wprost na Matkę Boską od Szczęśliwych Powrotów.Serio;miło myśleć , że Ktos czuwa.A swoją droga, cóż za stosowne miejsce, zważywszy na piekno ale i co tu ukrywać,niebezpieczeństwo związane z podziwianiem widoku z i spod urwiska- bo przecież, zlezienia na dół darować sobie nie mogłem.
cdn(niebawem)
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem