CD
Słowo: "pognałem" stanowi przykład tzw."semantycznego nadużycia", miałem na myśli raczej zamiar i determinacje niźli rzeczywiste tempo przemieszczania się.
Tarnica .... Nie do końca tak wobrażałem sobie nasze spotkanie; myślałem o romantycznym sam na sam, tymczsem była to randka w McDonaldzie.
Szczyty w Bieszczadach i jak mniemam gdzie indziej również, obwiedzione są barierką za nia zaś rozciągnięte są siatki mające chronic roślinność; ze wstydem wyznaję, że przypomniałem sobie o tym po drugiej stronie barierki, gdy już bezmyślnie wlazłem dalej.Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic.Po prostu wszędzie wokół leżeli, siedzieli, stali ludzie; ja zwyczjnie polazłem za stadem, a wielu spośród nich zrobiło zapewne podobnie.
Nie barierki tam trzeba ale zasieków z drutu kolczastego i to pod napięciem; moze zresztą wystarczyłoby tylko pole minowe i tabliczki z ostrzeżeniem(mniej szpecące krajobraz).
Dość na tym, że by robić z Tarnicy zdjęcie i nie umieścić na nim przynajmniej 2 turystycznych łebków, trzeba było z Tarnicy zejść.Krzyż, owszem sfotografowałem ale gdzieś tak od wysokości 2 m, tak, że widać jeno ramiona i niebo.Koszmar.J co gorsza, dla kogoś kto wszedł tam w takiej jak ja ,nieinwazyjnej intencji, ja też stałem się tego koszmaru składnikiem.Na szczęście, widok, o ile nie zawierał jakimś cudem nieznanej persony, choć po części rekompensował niedogodności.
Tęsknie wpatrywałem się w dal, tam gdzie Sianki; już nie miałem właściwie złudzeń, że tym razem tam zawitam.Gdy schodziłem wbijałem wzrok w ziemię; tyleż by uniknąć bolesnego, a niespdziewanego z nią zetkniecia, co i uciec przed spojrzeniami ludzi którzy z trudem, na własnych plecach taszczyli na górę paletki z roślinami, które ja przed momentem bezwstydnie tratowałem.
Na Tarnicy spotkała mnie jeszcze ta niespodzianka, że baterie aparatu odmówiły dalszej współpracy; ustawiałem więc obiektyw na cel, włączałem, pstrykałem i wyłączałem; metody tej nie starczyło n azbyt długo i musiałem poprzestać na rejestrowaniu obrazów w pamięci.Mój aparacik ma tę uroczą właściwość, że stan baterii skromnie ukrywa, a radośnie, na
czerwono sygnalizuje ich rozładowanie.Na Tarnicy zapadła też decyzja- schodzę do Wołosatego; było już dobrze po 14 a perspektywa braku noclegu wcale mi się nie uśmiechała.W razie czego dotrę do Ustrzyk albo i gdzie indziej- myślałem.


Odpowiedz z cytatem