Pokaż wyniki od 1 do 10 z 63

Wątek: Ambicja poskromiona

Widok wątkowy

  1. #11
    Bieszczadnik Awatar deszcz1
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    Łódź
    Postów
    86

    Domyślnie Odp: Ambicja poskromiona

    Co do bobrów.Wybacz ale nie wiem; ich nie odwiedziłem.Może dlatego, że nie
    wiedziałem, że tam są.Jedyne moje znajome bobry, to te z Tworylnego.
    Ja na ich miejscu, czułbym się świetnie.

    16 października

    Miło było ale...,czas wracać.Kasa się kończy, tęskniący bliscy(Najbliższa) ślą smsy.Ciężko,oj ciężko się rozstać.Lepiej takich chwil nie przciągać.
    Zerwałem się o 5; kawa,papieros na schodkach przed domem.
    No, ten ranek był już zupełnie niepodobny do innych.Pada.Wieje.
    Nie miałem pojęcia jaki dystans czasowy dzieli mnie od przystanku PKS.
    Poprzednim razem,zaraz po wyjściu na drogę załapałem się na samochód z drewnem, teraz idąc tutaj skróciłem drogę przez chaszcze.
    Obawiałem się, że idąc drogą padnę ofiarą syndromu wijącego się asfaltu( zupełnie stracę poczucie czsu i odległości)- o ile można w tym wypadku mówić o asfalcie.Postanowiłem wrócić więc tak jak przyszedłem.
    Ubrałem się jak na Spitsbergen - takie wrażenie zrobiła na mnie wizyta na dworze.Zostawiłem na stoliku dychę,popatrzyłem na przytulne wnętrze jeszcze raz i wyruszyłem.Jak dotarłem na szczyt Rylego,pora była najwyższa by się rozebrać; lało się ze mnie strumieniami; nie deszcz lecz pot -
    po raz kolejny zabłysnąłem.Z dołu, ze skraju lasu dobiegały mnie przejmujące krzyki jakiegoś ptactwa.Pomyślałem, że nie tylko mnie jest smutno.
    Dość ponuro prezentowała sie okolica; smagana wiatrem i momentami wręcz strugami deszczu, mgła postrzępiona snuła się wśród niewyraźnych kształtów.
    Autobus miałem o 8.20 ; wyszedłem po 6.Nie sposób było nie zdążyć więc zdążyłem.Trochę żałowałem, że odrzuciłem myśl o pójściu przez Tworylne, trochę żałowałem wszystkiego czego nie zobaczyłem.Wierszek pożegnał mnie
    radosnym pląsem kolorów, gdy na chwilę oświetliło go słońce.
    Nie dziś to jutro.
    Zapakowałem sie do autobusu do Ustrzyk Dolnych; po drodze gapiłem się na mijane cerkwie- Boże, ileż tego jest.A wszystko czeka.Zdążę na pewno, muszę.W Ustrzykach miałem trochę czasu, posiliłem się więc w Niedźwiadku, niczego sobie jedzonko.Zabrałem ulotkę o jedzeniu na wynos - ciekawe ile by wzięli za dojazd do Łodzi.Odtąd już raczej nie spoglądałem za okno, wolałem zachować choćby nasmutniejsze ale bieszczadzkie widoki.
    A ambicja? Nim zdołała, mną zawładnąć udało się ją okiełznać( nie bez udziału mojego mądrego rozmówcy z Wołosatrgo).
    Chociaż..., gdy wróciłem póżnym wieczorem do domu sięgnąłem po mapę, nie żeby wspominać, ale planować...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Pozdrawiam
    Слава Польщi та Українi!

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Ambicja
    Przez Piskal w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 21-05-2010, 20:53

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •