Hej, Ukaszu!
W Bieszczady nie trzeba się specjnie zabierać z kimś, no chyba że jest to wyjątkowy przyjaciel i towarzysz wędrowek bieszczadzkich, taki, jakiego posiadam ja, czy, podobno, barszczyk również. Co zrobić, gdy się takiego nie ma? Po prostu spakować do plecaka garść pomysłów, dobry humor wziąć do kieszeni, usmiechem zapełnić usta i ... jechać! My - miłośnicy tej Listy - Tam będziemy wszyscy, mam nadzieję. Jeśli nie w maju, to w czerwcu, lipcu, sierpniu... Znajdziesz swego druha, zapewniam!
Pozdrawiam po bieszczadzku,
duszewoj.


Odpowiedz z cytatem