wydaje mi sie ze o innej..
Zdjecie "tej" z Radziejowej zamiescil juz w tym watku naive (chyba 8 post jesli dobrze policzylem). Poza tym nie widze miejsca na tym szczycie na jakiekolwiek uprawy...chyba ze grzadka jakis kwiatkow.
pzdr.
wydaje mi sie ze o innej..
Zdjecie "tej" z Radziejowej zamiescil juz w tym watku naive (chyba 8 post jesli dobrze policzylem). Poza tym nie widze miejsca na tym szczycie na jakiekolwiek uprawy...chyba ze grzadka jakis kwiatkow.
pzdr.
We Lwowie jest ulica Bandery i właśnie dla nich bohater narodowy dla nas synonim okrutnych zbrodni taka jest historia i niech sobie stoją pomniki jako świadectwo tejże historii. zadaniem szkoły, historyków,środków masowego przekazu jest pokazanie kto był kim i za co zginął
Witam
Może ktoś z tamtego rejonu kopnie się i zaweźmie materiały i zapoda na forum?
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/308/5207/
Pozdrawiam
Trochę nie na ten temat, ale już poprzednicy zboczyli z tego głównego wątku, tzn. szlaku wolnościowego.
Jestem przeciwny zmianom nazw ulic, placów, itp., podyktowanym przyczynami polityczno - historycznymi. Oczywiście poza rażącymi przykładami (Stalin, Bierut, Dzierżyński, Świerczewski, etc.), które na ogół już zostały w zmianie nazewnictwa uwzględnione.
Tak więc (mimo że nie mieszkam, ani nawet nigdy nie byłem w Krościenku) uważam za zbędne, a nawet szkodliwe przemianowanie tamtejszej głównej ulicy na nazwisko jakiegokolwiek innego patrona. Obojętne, czy miałby nim być Grek - komunista, czy Polak - demokrata.
Co innego nadanie czyjegoś imienia i nazwiska nowej, dopiero co wytyczonej ulicy. Tu niech decydują samorządy, ale najlepiej po zapoznaniu się z opinią kilku historyków.
Powód takiego mojego poglądu jest b. pragmatyczny, wręcz prozaiczny. W dobie dokumentów plastikowych (a nie książeczkowych, jak kiedyś) każda zmiana adresu spowoduje mnóstwo zamieszania. Trzeba będzie wymienić dowód osobisty i prawo jazdy, a ponadto dokonać zmian w ewidencji bankowej (konto !), KRS, różnych rejestrach urzędowych, branżowych i gospodarczych. Itd., itp.
Czyli nie obejdzie się bez kolejek, nerwów, straty czasu i także pewnych kosztów.
Osobiście mnie ten problem nie dotyczy. Ulica, przy której mieszkam, nosi od samego początku jej istnienia nazwę ul. Karola Dickensa i , jak na razie (odpukać !), żaden gamoń jeszcze nie wpadł na pomysł zmiany jej patrona. Mam tylko taki problem, że podając swój adres (np. celem wystawienia faktury) prawie zawsze muszę przeliterować nazwisko pisarza, nawet wtedy, gdy poprzedzam je podaniem jego imienia. Inaczej napiszą: Dikensa, Dykensa, Dikenska.![]()
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Kilka lat temu byłem we włoskiej Abruzji w masywie Gran Sasso. Przewodnik zabrał nas do schroniska, w którym był internowany Mussolini i skąd odbili go komandosi Skorzeny'ego. A dziś działa tam nieoficjalne muzeum szlachetnego Benito. Są oryginalne meble, półki z książkami, nawet kibel, a na ścianach zdjęcia Duce z największymi ówczesnego świata, papieża nie wyłączając. No i świeże kwiatki pod popiersiem Benito. Trzeba było posłuchać przewodnika - mówił o Mussolinim z dumą, jak o bohaterze narodowym. Ale oczywiście oficjalnie dla Włochów faszyzm jest be...
Wyobrażacie sobie coś analogicznego w Polsce?!
No to coś z Baligrodu:
http://tvp.pl/400,20070625516684.strona
Pozdrav
No kurna, kolejki w sklepie będą jeszcze większe....
A tak poważnie: piwnice rewelacją nie będą (Sandomierz ma problem jak uczynić je atrakcyjniejszymi dla turystów), szlak wina i miodu brzmi ciekawie.
Żródła...hmm wyjątkowe są bez wątpienia, ale jak je udostępniać i rozpropagować na szeroką skalę bez budowy całej infrastruktury sanatoryjnej?
Szlaki konne i rowerowe i narciarskie zimą - miejsce na to jest, to może być strzał w dziesiątkę.
Bitwa w Jabłonkach nie wyjdzie - obie strony tejże potyczki nie są przez obecną władzę uznawane za godne wspominania - prędzej dojdzie do bitwy o pomnik między władzą, a właścicielem budki z pamiątkami
Ogólnie strategia jest prosta - jak najwęcej ludu
Pożyjemy, zobaczymy....
Pozdrawiam :)
Zgadzam się z SB (Stałym Bywalcem), ze idiotyzmem jest zmiana nazw ulic, placów etc. Historii już nie zmienimy. Świerczewski już nie żyje. Nie żyją także "Szelest", "Orest", "Stiah" i wielu innych , których działalność trudno jednoznacznie ocenić. Wielokrotnie obraz południowo-wschodniego skrawka Polski z połowy lat 40-ch i początku 50-ych XX wieku rysowany jest an podstawie książki "Łuny w Bieszczadach". Chodząc po Bieszczadach dotykamy historii. Czy to wsi, których już nie ma, dróg zarosłych chwastami, grobów, o których nikt nie pamięta. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że tej historii nie znamy. Pomnik w Jabłonkach, płyty upamiętniające milicjantów, czy też żołnierzy, którzy zginęli w walkach z UPA, resztki krzyży na starych cmentarzach to lekcja historii. Mam nadzieję, że ktoś odważy się w końcu przedstawić zagmatwane dzieje tego regionu w sposób obiektywny, nie zapominając, że płynęły tutaj łzy zarówno polskie jak i ukraińskie.
Pozdrawiam
naive
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)