Obiecałem sobie, że poza moja jedną, wczesniejszą wypowiedzią nie będę więcej w tym temacie zabierał głosu, ale nie zdzierżyłem....
1. Fakt że nazwanie szlaku "wolnościowym" byłoby nietylko niesmaczne ale wręcz idiotyczne.
2. W Bieszczadach z karabinami biegali i strzelali nie tylko gen. Świerczewski ale także po prostu zwykli żołnierze. Wykonywali rozkazy ale napewno nalezy o nich pamietać.
3. Nazwanie grup UPA i WiN z którymi walczył Świerczewski, partyzantką lub powstańcami byłoby też (tu użyję modnego słowa) semantycznym nadużyciem. Wsie bieszczadzkie zamieszkałe były przez mieszanke ludności pochodzenia ukraińskiego, polskiego, żydowskiego... Zgadnijcie co robili z nieukarincami.
4. To że Świerczewki był zbrodniarzem nie znaczy że historia ma o nim zapomnieć. To tak jakby zamknąć Oświecim czy Majdanek bo stwożyli je i mordowali tam zbrodniarze.
5. Szlak pomiędzy Baligrodem i Jabłonkami jest naprawdę malowniczy, piękny, cichy i pusty... warto tam pójść pod bylejakim pretekstem - może to być nawet szlak zbrodni (pod warunkiem że będzie rozsądnie zaplanowany i ciekawy).
Uff... ulzyło mi troche ale tylko troche.


Odpowiedz z cytatem