Hmm... mnie tam nic nie brakuje.
I troche nie rozumiem po co robic schronisko w poblizu Sianek.
Uwielbiam to, gdy wracam troche zmeczona (wiecie jak to jest:kondycja :))
do mojej najlepszej na swiecie "bieszczadzkiej" cioci Helenki na Sękowiec a ciocia wita mnie najlepszym na swiecie obiadkiem albo bigosikiem...
ehhh eehh ... i juz wtedy naprawde nic nie potrzeba... az chce sie znowu nasteonego dnia wyjsc gdzies w gore .. i wracac :)))


Odpowiedz z cytatem