No masz rację, tyle razy powtarzałem w swoich relacjach: nie spieszyć się.
Wielu forumowiczów zna Bieszczady lepiej niż ja, ale to nie sztuka. Ja mam przawie w każdej wiosce znajomych. I zawsze jak jestem w górach, brakuje mi czasu na odwiedziny u wszystkich. I tak dzielę czas między wędrówkę i odwiedziny. Tworylne, Stoły, Tosia. Otryt, Karolina i Witek. Szlak graniczny i Krysia. Wszystkich nie wymienię, a pojawiają się nowe znajomości. I tak jestem po raz kolejny pod Rawkami, a po raz pierwszy spotykam Lucynę itd. itd. Bo "cóż jest piękniejsze od drogi w lesie, gdy słońce świeci i wóz się toczy. Cóż nam nowego zakręt przyniesie, czym się napełnią zdziwione oczy."
Ale spotykam innych turystów, w pośpiechu, biegiem zaliczających kolejne szczyty i szlaki. Niech biegną. Ja usiądę i popatrzę jak myszołów kołuje, jak listek się kiwa i chmurka powoli odsłania szczyty na horyzoncie. Posiedzę, przyjaźnie pomilczę z przyjaciółmi i pójdziemy dalej.
Pozdrawiam
Długi