Dodałem jeszcze kilka zdjęć, ale musicie się cofnąć do ostatniego postu.
Przepraszam za przerwę w relacji, ale znowu byłem w Bieszczadzie. Relacji nie będzie. Zdjęcia w wątku o aktualnych zdjęciach.
Pozdrawiam
Dodałem jeszcze kilka zdjęć, ale musicie się cofnąć do ostatniego postu.
Przepraszam za przerwę w relacji, ale znowu byłem w Bieszczadzie. Relacji nie będzie. Zdjęcia w wątku o aktualnych zdjęciach.
Pozdrawiam
bertrand236
Na noc zostawiłem karawan stojący na łańcuchach. Po przebudzeniu tradycyjnie jak to mam w zwyczaju w niedzielę kościół. Było późno, więc podjechałem autem. Ksiądz swoim zwyczajem trochę poopieprzał swoich parafian. Nie będę tutaj wchodził na tematy religijne, ale uważam, że miał w tym wypadku rację. Po Mszy wróciłem do Perełki na śniadanie. Miałem zamiar pojechać do Mucznego. Ale jak wyszedłem po śniadaniu to okazało się, że droga jest czarna. Łańcuchów nie chciało mi się zdejmować, więc zostawiłem karawan na parkingu i zmieniłem plany. Postanowiłem przejść się pieszo na herbatkę do schroniska Cicha Dolina w Roztokach Górnych. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Pieszo sobie poszedłem do Roztok Górnych. Na krzyżówce znak drogowy Roztoki Górne 6 km. Podążam za nim. Kilka lat temu mieszkałem dwa dni w Lisznej. Dlaczego tylko dwa? Bo na kwaterze w małym domku „na górce” było tyle robactwa, że w nocy wydłubywałem je z włosów. Te wspomnienia odżywają, kiedy mijam domek. Dalej po prawej stronie mijam małą kapliczkę. Później staję zdumiony. Dom Leśnictwa Liszna, a za nim zagroda z sarnami. Myślę sobie, że leśniczy lubi bigos po myśliwsku albo gulasz z sarny. Zastanawiam się, czy każdy mieszkaniec Bieszczadu może hodować dziką zwierzynę, czy tylko wybrańcy? Wolno spacerując mijam czynne i nieczynne retorty. Pamiętam, ze droga kiedyś była bardzo wyboista. Teraz idę pięknym, równym asfaltem. Dochodzę do Roztok. Pusto i cicho. Żywej duszy tu chyba nie ma. Tylko pies jakiś mnie obszczekuje. Schronisko takie jak na zdjęciu. Powoli zmarznięty wracam. Widzę drogowskaz: Majdan 7 km. Cóż w dół zawsze się gorzej idzie, więc może ktoś to przemyślał i dodał 1 km?. Nikt mnie nie mija, nikogo niue spotykam. Lubię takie samotne spacerki tylko nie w deszczu. A tu deszcz zaczął najpierw padać, a potem lać. Dochodzę do Cisnej. Czas na obiad. Zachodzę do Zacisza. Zamawiam pierogi. Później okazało się, że to był błąd. Dostałem rozstroju żołądka. Lepsze i zdrowsze potrawy tam dają kiedy są one przygotowane na miejscu. Te pierogi były z mrożonek i nie wiem, czy nie były już rozmrażane. Cóż, człowiek całe życie się uczy i głupim umiera. Później już tylko nocleg i powrót do pracy… I jeszcze jedno. Dlaczego Bieszczad zakpił z Bertranda? Bo pojechałem w naiwności swojej zobaczyć Złotą Jesień, a zobaczyłem Białą Zimę. Ale jak mówią daltoniści:
bertrand236
Bertrand (cyt.):
"(...) Fakt od jakiegoś czasu zastanawiałem się, czym tak jedzie w tym moim karawanie. Taki jakiś trupi zapach był. "
No tak, teraz wszystko jasne.
To jednak już dokonaliście tej ekshumacji i przenosin na cmentarz w Cisnej.
![]()
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)