Hej:)
Gdy byłem mniejszy, to podobnie jak Marcowy, zakupiłem nóż - nie w Jedności Łowieckiej, a w CSH. Fineczkę zgrabną, a potrzebną. Miałem zwyczaj ostrzenia jej na prZypadkowo znalezionych kamorach, a że był to przedmiot ze stali socjalistycznej, to po 20 latach ostrze zmieniło kształt tak bardzo, że któregoś razu przy ognisku jakiś człenio zapytał mnie po co ten rylec ma taką grubą rękojeść:D Niestety przepadł gdzieś w toku rozlicznych przeprowadzek i w przeciwieństwie do Marcowej kosy, nie odnalazł się już nigdy:/
Mam też w piwnicy zachowaną menażkę z 1974 roku. Jeno mniejszą miskę z 3 częściowego kompletu, ale zabytek jest jak tzreba:D Można na niej znaleźć kopeć z suchych olch ścinanych nad Pilicą w latach 70-tych. Nigdy go nie miałem chęci usuwać:D
A z odzieży używam czasem jeszcze koszuli jednej z pierwszych na rynku wyprodukowanych przez dużą gwiazdę - łach sterany jest niemiłosiernie choć ma dopiero 12 albo 13 lat:) Żółto-zielona krateczka wybornie maskuje w gąszczach Puszczy Kampinoskiej. Kiedyś odwiesiłem ją na krzoku wśród liści z powodu gorąca przy gotowaniu na ognisku i nie mogłem później znależć:P Ależ czułem rozpacz:)