Niestety, ja mam słabość do plecaków. Bardzo się do nich przywiązuję. Mój plecaczek jest częścią mnie. Spłowiały, poprzecierany, wygląda jak siedem nieszczęść. Dwukrotnie ratowałam go od śmietnika, raz wygrzebywałam z kontenera, gdzie go rodzinka wyrzuciła pod moją nieobecność. Jest ze mną od pięciu lat i prawdę rzekwszy nie oszczędzam go. Turla się po ziemi, jest ciągle zalewany zakupami, czasami cuchnący, bo go zwierzaki lubią znaczyć. Znajomi na jego widok już alergicznie reagują, rodzina, koledzy a co najgorsze grupy kupowały mi nowy. Jakieś tam są w szafie ale ten mój zdzierciuch jest ukochany i zawsze w drodze ze mną