Jesli o nożu mowa, to ja musze koniecznie opowiedziec o Nożu Na Wilki. Otoz moj tata, zapalony turysta posiada nóż z rekojeścią z kości, w skorzanej pochwie. Kiedy z bratem byliśmy mali, tata wciskał nam kit, że w trakcie swoich wędrówek za pomocą tego noża walczy w górach z napadającymi na niego wilkami. Sluchalismy z oczami jak spodki, spoglądając z szacunkiem na lekko zniekształconą już kolejnym ostrzeniem głownię Noża Na Wilki. Kiedyś tata zgubil go na szlaku i wracal pare km - na szczęście nóz czekal na wlaściciela.
Kiedy zaczełam sama jezdzic na rożne wycieczki i wyprawy, zaczęlam zabierać Nóż Na Wilki ze sobą. Kroił chleb, ostrzył kijki na kielbasy, otwierał konserwy... Wilków jakoś nie spotkałam. :)
Jakieś 3-4 lata temu wybrałam sie w parę osob konno na Bieszczadzkie Anioły. Nóż wisial sobie u mojego pasa, co jakiś czas odruchowo dotykałam go dłonią, sprawdzając czy aby nie wypadł z mocno już wyświechtanej pochewki. W pewnym momencie moja reka namacala pustkę. Zamarłam.... Zawróciłam konia i wracalam jakis kilometr ze ścisniętym sercem, wpatrując sie w ziemię. Byl! Czekal na włascicielkę... :)
Od tej pory ani ja, ani tata już nie zabieramy go w góry. Jest zbyt cennym rodzinnym zabytkiem, a obawiam się, ze zapas szcześcia mogł sie juz wyczerpac... :)
Teraz mam zwykły szwajcarski scyzoryk, ale rozgladam sie za jakims składanym nożem, bo 6 cm ostrza to troche za mało - chleb kiepsko się kroi.
Co do camelbacka - sprawdza się całkiem nieźle. Jest wprost niezastąpiony w wyprawach rowerowych, w gorach też dobrze sie sprawdza. Ponieważ worek jest specjalnie skonstruowany po to, żeby gnieść sie z wodą w plecaku, nie ma obawy, ze pęknie, zalewają rzeczy. Złożony nie zajmuje w ogole miejsca, napelniony można przytroczyc z boku plecaka. Mozna pić w trakcie marszu, masz wolne ręce. Jedyna wada to taka, ze pijesz cześciej niż z butelki i zapas wody szybko sie kurczy. No, ale przynajmniej porzadnie sie nawadniasz. Zawsze zabieram go "na wszelki wypadek" oprocz butelki PET, bo raz zdarzylo mi sie, ze napelniona spadla na kamienie i sie roztrzaskala.
Podsumowując - na gorskie wyprawy mily gadżet, ktory moze sie przydać.
No, ale ja gadżeciara jestem.... ;p


Odpowiedz z cytatem