Postanowiłem troszeczkę złagodzić i zmienić oryginalny tytuł wzruszającej książki wrzucając nowy acz bardzo przyziemny i jakże ludzki temat górskich wychodków.
Nic bardziej groźniejszego jak s..... poza domem nie może spotkać włóczykija. Co tam deszcze i wichury, co tam stada groźnych niedźwiedzi i tabuny dzikich biesów. Nic to dla nie stródzonych włóczęgów, traperów, zakapiorów, "bieszczadników". Wszystkie te straszności są niczym w porównani z brakiem wychodka w nagłej potrzebie....
A oto i kilka przykładowych z ratunkowym miejscem ich ulokowania....miłej zabawy.
1. Całkiem nowiusieńki i z podziałem na płeć - ustrzelony podczas Kermeszu w Olchowcu.
2. Wszystkim tak dobrze znana "Błękitna Rapsodia" na bazie studenckiej w Rabem / Baligrodu.
3. Troszeczkę już leciwy ale dalej gotowy na przyjęcie będących w pilnej potrzebie wszelkiej maści łazików przemierzających Przełęcz Żebrak w Bieszczadzach.
4. Pchylony zębem czasu ale wciąż będący w użyciu przybytek gdzie nawet królowie chadzali piechotą: wypał węgla drzewnego w Rabem/Baligrodu.


Odpowiedz z cytatem
