Nie serio, temat budzi spore kontrowersje, z cyklu i straszno i śmieszno. Jestem mieszkanką Bieszczadów, razi mnie owo Bieszczad, odbieram je jako usilne silenie się na oryginalność. Podobnie jak ten cały ruch zakapiorski, który w mojej ocenie jest świetną akcją promocyjną książek pana Potockiego. To uzupełnienie do śmieszno, a straszno. No cóż, w tym biorą udział ludzie, część z nich uwierzyła w swoją ponadprzeciętność. Ideę zakapiorstwa odbieram jednoznacznie negatywnie, żerowanie na często chorych ludziach, na ich przegranym życiu. Znam tzw. zakapiorów, dla mnie są zwykłym produktem turystycznym sprzedawanym przez Potockiego, rzekomego pustelnika Jano i wielu innych, którzy na nich usiłują zarobić. Sami ludzie zwani zakapiorami giną w tym marketingowym bełkocie. Lucy kilka lat temu wysłała mnie na pogrzeb Sikorki. Było straszno, odszedł samotny człowiek, następny, który zapił się na śmierć. Mimo sławy jednego z największych zakapiorów kondukt był jakże skromniutki, a UG sfinansował jego pogrzeb.



Odpowiedz z cytatem