Widocznie miałem więcej szczęścia, czego Tobie życzę. Faktycznie wobec Was zachował się bardzo nieładnie. Pamiętaj tylko, ze każdy z nas ma lepsze i gorsze dni...
"a co do zakapiorow.. ja mam po prostu kult ciekawych, niestandardowych ludzi :D
Wszystko rozbija sie o termin Zakapior. Tu podaję za portalem eSanok.pl
"Termin „Zakapior” znany jest chyba tylko w Bieszczadach. A jeśli nawet używa się go gdzie indziej, wymaga wyjaśnienia kogo tutaj oznacza. Tym określeniem posługiwał się - mówiąc o swoich przyjaciołach - Jędrek Połonina-Wasielewski, nieżyjący już niestety rzeźbiarz i malarz osiadły w Bieszczadach i tu tragicznie zmarły. Spopularyzował zaś to określenie redaktor rzeszowskich „Nowin” Kitek Gajewski, który też niedawno odszedł do wieczności.

„Zakapior” - to człowiek swobodny, rodzaj romantycznego zbójnika. Czasami, choć nie zawsze, wolny nawet od obowiązków domowych, rodzinnych czy zawodowych. Nie zajmuje się jednak zbójnictwem, a trudni tym, co jest jego pasją i to bardziej z potrzeby tworzenia niż zarobkowania. Owszem, sprzedaje owoce swojej pracy, ale tylko dlatego, że czasami potrzebne są też pieniądze. Nie są one jednak nigdy celem. Niektórzy zasłużyli się pracą przez lata w różnych dziedzinach życia Bieszczadów.

„Zakapiory” żyją nadzwyczaj skromnie, w zgodzie z naturą i w przyjaźni z mieszkańcami karpackiej puszczy. Wyrażają sprzeciw wobec cynicznych polowań na bezbronne zwierzęta i barbarzyńskiego niszczenia bieszczadzkiej przyrody przez rajdy samochodów terenowych – organizowane ostatnio dla iluzorycznej chwili przyjemności nowobogackich. Są wielkimi miłośnikami koni, a niektórzy właścicielami stadnin.
W dużej mierze są to ludzie przybyli z różnych zakątków kraju, często z wielkich miast, które nie dawały im swobody. Bieszczadzka przyroda wyzwala w nich siły twórcze. Oddają się więc turystyce, rzeźbie, malarstwu, poezji, literaturze, fotografii, muzyce i szeroko pojętej sztuce. Znają się wszyscy - choć nie zawsze po nazwisku - i tworzą jakiś nieformalny związek. Pamiętają zwłaszcza o odchodzących „na niebiańskie połoniny”. Przy każdym spotkaniu wspominają tych, którzy opuścili ich grono na zawsze. Nikt nie wie jak jest ono liczne, nikt nie bilansuje ich twórczości.
Prawdziwi bieszczadnicy to ludzie twardzi i samodzielni, przywykli do bytowania wśród lasów i na pustkowiach, w miejscach zwykle odludnych, zmagający się na co dzień z surowym klimatem i z zachłanną przyrodą górską. Mieszkają w dużej od siebie odległości, bo w całych Bieszczadach. Nie spotykają się często, a jednak wiedzą o sobie, pozdrawiają się, bywają na ogniskach, festynach, wernisażach, rajdach konnych czy wieczorach literackich. Czas liczy się dla nich inaczej. Żyją według zasady „szczęśliwi czasu i pieniędzy nie liczą”. Cechuje ich spokój, pogoda ducha, radość, beztroska. Śpiew i recytacje swojej lub obcej poezji są nieodłączną oprawą każdego ich spotkania. Mają tu w Bieszczadach wielu przyjaciół."