Nie mam juz nic do dodania w tym temacie, zatem dam sobie siana - może oprócz małej uwagi co do "sikorki": jakże to jest ze on tak odcina się od tego co o nim napisano a jednocześnie robi za "rzep" na ogonach Szocińskiego i Potockiego "uświetniając" swoją osobą każdy - jak oni to zwą - złaz, zwłaszcza ze jako pierwszy mega-menela zrobił (słusznie) z niego Szociński w opowiadaniu "Śmietnikowisko" z książki "Bieszczadzkie przypadki"?
Natomiast do tego co wyżej: będzie Ci się ciśnienie podnosić dopóki nie dotrze do Ciebie ze turyści w Bieszczadach to również dziesiątki (a może setki) tysięcy ludzi, którzy przyjeżdżają tam indywidualnie i nie chcą korzystac z przewodników/operatorów, etc. I im Bieszczady mają naprawdę mało do zaoferowania (podkreślam: w stosunku do innych regionów), chyba ze potrafisz wymienic te mega atrakcje, które na nich czekają, bo chaszczowanie kręci tylko znikomy procent, stateczkiem można przepłynąć się raz a wieczorem jak deszcz pada nawet nie ma gdzie pójść. Nie mówie tu o tych, którym Bieszczady wystarczą za to że są - to oczywiste. Proponuje spojrzeć z innej perspektywy (w tym na zakapiorów), bo czasem najciemniej pod latarnią i zamiast w co drugim poście pisać sprawozdanie z działalności Grupy Bieszczady, troche się wyluzowaćW którymś niedawnym wątku było o mało Ci znanych Prełukach: "chętnie pójde, tylko pod jakie szkolenie to podpiąć?" A może tak normalnie, dla (tylko) przyjemności? Albo jak król pewien łachmany przywdziać i ruszyć między ludzi - może co ciekawego uda się usłyszeć/zobaczyć? :)



W którymś niedawnym wątku było o mało Ci znanych Prełukach: "chętnie pójde, tylko pod jakie szkolenie to podpiąć?" A może tak normalnie, dla (tylko) przyjemności? Albo jak król pewien łachmany przywdziać i ruszyć między ludzi - może co ciekawego uda się usłyszeć/zobaczyć? :)
Odpowiedz z cytatem