Dyskusja z Lucyną jest niemożliwa. Ona widzi te swoje Bieszczady przez różowe okulary jako krainę miodem i mlekiem płynącą. Nie można z fanatykiem dyskutować. Jak coś nie pasuje do tego jej wyobrażenia to oczywiście zaczyna sobie z tego kpić. Zna góry tylko z jednej strony. Przez pewien okres była chołubiona przez kolegów, dosłownie otoczona puchem. Do tej pory jest rozpuszczana przez otoczenie. Dla niej chcieć to móc. Jest taka i trzeba to zaakceptować.