
Zamieszczone przez
Derty
Co do zakapiorów. Szociński, Denisiuk czy 'Łysy' Glinczewski, to po prostu tamejsza bohema. Czyli nie zakapiory. A obdarte pijoki spadające w towarzystwie innych, a nawet obcych, pod stoły knajp to nie powód do spec traktowania i nadawania im jakiejś niezwykłej wagi w tym świecie. Choćby i odznaczali się niezwykłymi przymiotami chatrakteru. Moi kumple ze studiów też fikali po umoczeniu mordeczek:D Czy mam opiewać ich w legendach? Chyba nawet by sobie tego nie życzyli:P Ponadto - co do tekstów zakapiorskich przesławnych- gdy się człek nawali, to mu się lepiej kojarzy. Tak więc 'zakapiory bieszczadzkie' to wg mnie tylko chwyt pod publiczkę, aby Lachowa knajpa lepiej kręciła kokosy, a Potocka książka rozchodziła się w milionowych nakładach:D
Z drugiej strony - nie krytykujmy za bardzo - po coś ludzie muszą przyjeżdżać w te góry. Legendy, nawet nieco na wyrost, troszku turystów napędzają.
Ja błądzę po Bieszczadach w zupełnie innym celu niż spotkania ze sławnymi alkoholikami... Ale innym nie można tego zabronić:)