Odnośnie przypadku z p. Victorinim - jakkolwiek rozumiem irytację faceta, któremu co chwila ktoś włazi na posesję (pytanie, czy ogrodzona bądź wystarczająco wyraźnie oznaczona jako teren prywatny), to szczucia czy straszenia psami nic nie usprawiedliwia. Nie znam człowieka i nie chcę go oceniać, ale psami to szczują innych zazwyczaj tchórzliwi i śmieszni ludzie. Może p. Victorini taki nie jest, może mu tylko nerwy puściły - nie wiem.