Czy "zakapior" bieszczadzki to idol? Nie wiem. Spotykam w moim "błądzeniu" po Bieszczadach różnych ludzi: przyjaznych, mniej przyjaznych, bardziej lub mniej napitych, z mniejszą lub większą "słowną wyobraźnią"... Nie dziwi mnie tworzenie historii młodziutkiego państwa pod nazwą Ukraina, gdzie np. najwybitniejszym ukraińskim twórcą malarstwa prymitywnego jest Nikifor lub burmistrzami Lwowa byli,a jakże, wybitni "Ukraińcy". Państwo musi mieć swoją historię, choćby z przekłamaniami... Ale Bieszczady? Z ich przebogatą historią, "tyglem" kultury pogranicza, tragediami... Czy zakapiorzy bieszczadzcy są częścią tej historii? Zapewne tak, ale tylko częścią i niech tak pozostanie. Tworzenie zakapiorskiego mitu służy jedynie komercji, której przecież, jak często piszecie, chcielibyście uniknąć (vide przykład Zakopanego).
Przyjeżdżam w Bieszczady by powałęsać się po górach, lasach i dolinach i nie koniecznie by słuchać "zapijaczonych" opowieści "dziwnej treści" lub patrzeć na żałosne postaci...nawet gdyby były "z górnej, zakapiorskiej, półki"![]()


Odpowiedz z cytatem