hmm... tajemnicą poliszynela jest że Wojtek Belon zszedł z tego świata bo mu pewne narządy wysiadły... Aleja zasłużonych z numerami w Siekierazadzie mówi sama za siebie... nikt nie ukrywa jak zginął Połonina... Kiedy jedzie się w Bieszczady w stronę Komańczy nie sposób się nie zatrzymać w Kulasznym pod cerkwią i odwiedzić jego grób i oczywiście zostawić jaką butelkę...

Jak to jest że oficjalnie nie dba się o najbardziej dochodowy produkt turystyczny Bieszczadów. Nie przeznacza się jakieś kwoty na potrzeby tzw. Bieszczadzkich Zakapiorów...? Nie uruchamia się funduszy strukturalnych z UE na ten cel…? Dlaczego tantiemy z pewnej książki nie zostały przeznaczone dla głównych jej bohaterów...? potrzeby są różne od konsumpcyjnych po organizacje grup wsparcia…, aby aleja zasłużonych w siekierze się nie poszerzała. (ironia jest gorzkim narzędziem, ale chyba jedynym możliwym)

Straszny paradoks rządzi tym wszystkim… są ludzie którzy chcą pogadać sobie z lokalnymi „twardymi ludźmi” (mogą być z brodami), postawić im piwo i chcą poczuć tą integracje z elementem lokalnym (jako trofeum przywiezione z podróży) i są tubylcy, których bardzo to cieszy… prawda jest taka że tubylcy zawsze wiec mają okazje sobie wypić, natomiast turyści podczas wyjazdu w Bieszczady (lub inny turystyczny region) robią to okazjonalnie… Kto ma większe szanse stać się alkoholikiem…?

A teraz teoria antyewolucji… przetrwają najsilniejsi...
Kto ma najlepszą nawijkę i kto ma najlepszą kondycje ma wokół siebie największe audytorium… kto ma największą publikę najszybciej „schodzi” z tego świata… Turystów obchodzi to o tyle o ile kiedyś będą mogli powiedzieć: „piłem z tym góralem”… czy takie dowartościowanie nie jest hipokryzją…? Turysto dołożyłeś kolejny schodek w dół dla osoby z którą się napiłeś!!! Czy łechce to twoją marną dumę?

To nie jest produkt turystyczny to nałóg z którym się walczy a nie promuje!!! Oglądał ktoś „telewizję objazdową” z Baligrodu w tym roku…? Jeśli tak to chyba nie muszę nic tłumaczyć…

Może chodzi tu o to co Dostojewski nazywał „słowiańską duszą”, może chodzi tu o jakąś „fantazje ułańską”, lub też o to „że rybka lubi pływać” itp., Dramat alkoholizmu staje się dramatem kiedy dotyczy nas osobiście… Każdy z nas ma z pewnością wokół siebie konkretny przykład problemu alkoholizmu i podchodzi do niego krytycznie. Jednak w momencie kiedy przyjeżdża się w Bieszczady ten krytycyzm u turystów całkowicie zanika… Wydaje się że problem alkoholizmu w Bieszczadach nie istnieje (takie usprawiedliwianie siebie). A alkoholizm tubylców nie jest alkoholizmem tylko takim „wesołym życiem”…

Szczebrzeszyn ma swojego chrząszcza, Sanok ma swojego dzielnego Wojaka... Bieszczady mają już swojego Połoninę... Moda na pomniki inne niż dotychczas trwa... Jednak w ramach hasła promującego pewien festiwal "Bieszczady na bani" należałoby zrobić pomnik poświęcony "bani” i jej ofiarą. Może lepiej byłoby w ramach promocji turystyki niezrownoważonej postawić pomnik Turystycznego Kaca…?