Lekko rozbawiony jestem, czytając o alkoholizmie zakapiorskim, bardziej - o jego przyczynach. Chleją wszyscy - Angole więcej od Polaków, Finowie już więcej od Rosjan, prezydenty, ministry, posły, lekarze, mundury wszelkie, w tym klechy. "Oni wsie" z prostego ludu, prosty lud chleje zatem, niejako inicjująco, ;-).
W tym zakapiory. Osobiście nie dziwię się im, tyrają ciężko na chlebek, w bieszczadzkim zielsku, wszak puszczą czy knieją tego czegoś nazwać nie można. A jeśli brak zainteresowań poza pracą ...
Jeden gostek, nie zameldowany nigdzie, ale od lat mieszkający w Bieszczadach, razu pewnego znalazł sposób na wolną sobotę. Z buta darł 20 km. po jedną, ale litrową flachę (rakija tamtejsza chyba) jakiegoś wynalazku made in Slovakia, s.r.o., a eskapadę turystyczną zaczynał raniutko, ptaszki, jagódki, rosa, sam miód. Z tegoż buta powracał, zadowolony wycieczką, niedziela mijała na powracaniu do pionu.
Dwudziestej soboty, już pod jesień, dopadła go SG, stawiając zarzut przemytu. I jak tu nie chlać z rozpaczy? Za 2 x większą już kaskę?
A co do tej Akcji Wisła, o której wspomniał wyżej chyba Derty - zamiast pisać o terrorze, wrażej komunie, może wspomnijmy, że gorącym orędownikiem/zwolennikiem powojennego czyszczenia etnicznego w zagrożonych dwu czy wieloetnicznych regionach świata, był sam F.D.Roosevelt, wódz nowożytnej demokracji, a było to w czasach, gdy amerykańskie media, aż po zimną wojnę, wychwalały pod niebiosa J.Stalina, nazywając go pieszczotliwie "wujaszkiem". F.D.R. nie doczekał AW. Pozdro.


Odpowiedz z cytatem