Jako człowiek wychowany na Warszawskiej Pradze kumam o co biega czternastakowi. Ci ludzie mają swój świat, jest im w tym dobrze, starają się nie przeszkadzać innym, uciekli od czegoś co dla nich (!!!) złe, niezrozumiałe, obce, nienaturalne. Ja sam uciekam w Bieszczzady by uciec od zgiełku, od wyścigu szczurów, odprawiam swoistą mantrę wędrując i czasami sam im tej nieobecności w szerokim świecie zazdroszczę. Zazdroszczę odwagi, że podjęli, często podjęli to z rozwagą , "ucieczkę". Podoba mi się to ich Hipokratesa podejście... przede wszystkim nie szkodzić! Myślę, że nie szkodzą. Nie znam ich, czasami z jakimś zagadałem, czasami minąłem powiedziawszy cześć czy dzień dobry. To są Ludzie (!), a że trochę inni od nas... podejrzewam, że od wielu z nich można się więcej życia nauczyć niż od autorytetów. Dla mnie osobiście to sól tej ziemi, nie cała bo są też inni ludzie warci też tego określenia w Bieszczadach, ale jakaś część.
Swoje powiedziałem :)


Odpowiedz z cytatem