Dorzucę swoje "trzy grosze"!Parę lat temu,w długi weekend,dotarliśmy do Julka.Nie zdążyliśmy jeszcze spokojnie porozmawiać,kiedy do brzegu przybił stateczek pełen "rozbuchanych"pasażerów.Wysypali się z wrzawą ,skrzynkami piwa,rozbiegli po krzakach za potrzebą.Nie zauważyłam,żeby ktoś szczególnie interesował się protestami Julka.Wróciliśmy następnego dnia.Julek zaprosił nas do swojego kamiennego stołu na wegańską potrawę,herbatę z malin i nawet poczęstował pyszną nalewką(kiedy dowiedział się,że mam akurat urodziny).prowadził po swoich włościach przedstawiając własny punkt widzenia na wiele spraw.Jakie to są teorie?trzeba posłuchać.Czy zgodzić się?To już indywidualna sprawa.
Do szału doprowadzają mnie opinie "sąsiadów"w rodzaju "SPOLIĆ DZIADA"!!!Więcej tolerancji,naprawdę!Lucyna ma rację-w dużej mierze,to odwiedzający narzucają gospodarzowi sposób bycia!