Się bardzo rzadko denerwuję naprawdę. Wtedy to.....
Natomiast dyskusja ta niczego nie wnosi. Jeszcze raz: "Każdy ma prawo do swojego zdania. Lubię jednych, nie lubię drugich, żałuję , że nie było mi dane poznać trzecich!. Tyko Wy cenicie innych niż ja..."
I nic poza tym. Każdy z NAS jednych lubi, drugich nie i żałujemy, że nie było nam dane poznać trzecich!
Wracając do nazwy wątku, bo może niektórzy o nim zapomnieli...
Żadna, naprawdę żadna postać opisana w książce Andrzeja Potocjiego pod tytułem "Majster Bieda... czyli Zakapiorskie Bieszczady" nie jest i nie ma szans być moim idolem. Nie i już. Nie oznacza to jednak, że ich wszystkich nie lubię. Niektórych lubię, niektórych nie lubię. Żałuję, że nie poznałem bohatera tytułowego tej książki. Byłem tylko na Mszy Św. za jego duszę. Nie raz też zapaliłem znicz na jego grobie. Nie oznacza to jednak, że Władek Nadopta to mój idol.
Każdy patrzy na ten temat z poziomu swojego wieku, z poziomu poznania Bieszczadu. I każdy ma do tego prawo. Tylko co to to zmieni?
Dla mnie wątek ten już się chyba wyczerpał.

Pozdrawiam serdecznie