Podejść to nie, ale po co w ogóle je łapać? Miano złapać wilka, złapał się miś, ostatecznie przygoda skończyła się pomyślnie dla wilka, średnio dla człowieka, i beznadziejnie dla misia- niby się tworzy park aby zwierzęta mogły sobie spokojnie hasać po lasach a tu ciach- wnyki naukowców. Mimo że w Poznaniu jestem, to od razu zabrzmiały mi w uszach piły motorowe....
A tak swoją drogą, to ciekaw jestem co by szanowny naukowiec powiedział jak by się złapał we wnyk np człowiek, a tegoż znalazł nie leśniczy, tylko jakiś ten czy inny wygłodniały drapieżca. Taki nieszczęśnik miałby wielkie tarapaty zanim człowiek rozumny ( naukowiec z Krakowa) wyjechałby z miasta, a co dopiero mówić o dojechaniu do Stuposian. Należałoby jeszcze pomysleć o warunkach pogodowych w jakich pechowiec musiałby czekać na ratunek. Wnyk to wnyk i dziwię się że ktoś coś takiego toleruje i praktykuje w parku narodowym a na dodatek mieni się naukowcem.
A tak swoją drogą, to czy serio nie ma innego sposobu założenia obroży telemetrycznej wilkowi? Może jakieś zasadzki w okolicy tych gospodarzy obżeranych z krów (co to o nich się czasem słyszy). Taki pan Pawlak jak chce to umie strzelić wilka, nie sądzę aby było dla niego problemem założenie takiej właśnie obroży. Wystarczy tylko chcieć..... i myśleć


Odpowiedz z cytatem