Wnyk to wnyk i dziwię się że ktoś coś takiego toleruje i praktykuje w parku narodowym a na dodatek mieni się naukowcem.
W relacji wynika, że ten sposób łapania zwierzęcia nie robi krzywdy, nie zabija, nie głuszy, nie łamie nóg i innych kości. Pułapka została tak pomyślana, że unieruchamia zwierzę. Park narodowy to takie miejsce, gdzie prowadzi się różnorodne badania naukowe. Np. populację parazytów w sierści jelenia i zmiany pH w glebie sromotnika bezwstydnego. Oczywiście badanie nie powinno niszczyć sromotnika i zabijać jelenia.
Tyle było dyskusji na temat odstrzału wilków, czy zjadają owce i czy zagrażają dzieciom wracającym ze szkoły. Takie badania pozwalają pokazać, że wilk nie jest zwierzęciem z piekła rodem, pozwala ostrzec właściciela stada owiec, że watacha poluje w jego rejonie, i co najważniejsze daje nam wiedzę o obyczajach tych zwierząt. Dlaczego mimo ochrony populacja wilka nie wzrasta. Więc Barnobo odpuść, bo jak Pawlak ustrzeli wilka, to obroże telemetryczną można powiesić na kołku. Doświadczenia kłusownika w zabijaniu nie przekładają się wprost na umiejętności w "żywołapaniu".
Myślę, że ten naukowiec jest dokładnie po naszej stronie i oczywistym sojusznikiem w ochronie wilka.
Pozdrawiam
Długi


Odpowiedz z cytatem