Kiedy Pan Bóg stwarzał człowieka, postanowił - w swojej boskiej wyobraźni, dobroci i poczuciu humoru - stworzyć osobny gatunek - Bieszczadnika. Dał mu tękstnotę wiecznej wędrówki. Dlatego kiedy Bieszczadnik zakończy ziemskie wędrowanie, nie unosi się do Niebiańskiej Krainy - on tam idzie... boso... stokówką... lub Mleczną Drogą, jeśli jej nie zamknęli...
Wszyscy ludzie dążą do tej Krainy, bo tam Dobry Bóg przygotował dla nich niebiańskie rozkosze. Ale nie dla Bieszczadnika niebiańskie salony, on stamtąd, z góry, chce jedynie spoglądać na swe... Ukochane Góry.
Do szczęścia niewiele potrzebuje:
Nie chce by Anieli byli mu przewodnikami po niebiańskich salonach, nie chce pławić się w rajskich luksusach, Bieszczadnik chce, by Anieli byli Towarzyszami jego wędrówki po Niebiańskich Szlakach. Bez butów, z plecakiem, przed siebie...
A gdy po wspólnym wędrowaniu siądą do wieczornego ogniska, Bieszczadnik wzniesie cichą prośbę:
naszą słabość do Gór, które tak pięknie stworzyłeś. Amen.



Odpowiedz z cytatem