Już koło jednej cerkwi hodują :)
Już koło jednej cerkwi hodują :)
http://www.aferyprawa.com/index2.php...&p=teksty/showUważaj turysto odwiedzając Bieszczady!!!
Musisz unikać Leska.
(strona w opracowaniu)
Lesko, maleńkie bieszczadzkie miasteczko przez które prowadzi droga w samo serce Bieszczad.
Praktycznie każdy zwiedzające tą uroczą i dziką część Polski musi przejeżdżać przez tą miejscowość. Jednak nie tylko krajobraz jest tu dziki i niezagospodarowany. Wiadomo, dziki grasują po lasach, ale też dzikie jest postępowanie policji i prokuratury w tym rejonie. Tak turysto, tu wszystko jest dzikie i niezorganizowane, tu kowboje-policjanci mogą Cię ustrzelić, a w najlepszym przypadku twoje zgłoszenie np. szkody kradzieży, pobicia, wandalizmu olać, a papierek użyć jako papier toaletowy, ponieważ tu toalety mało kto używa....
Tu urzędnicy prokuratorzy nie znają PRAWA, policjanci nie umieją czytać - tu panuje DZICZ.
Przekonała się o tym Dorota, kiedy dnia 16 listopad 2004r po pobycie w szpitalu w Busku Zdroju celem rehabilitacji niepełnosprawnej córki - została powiadomiona przez swojego ojca o zniszczeniu przez dwóch wandali ogrodzenia swojej posesji. Rozpoznany został jeden osobnik – Piotra D. Oceniła poniesione straty - koszt robocizny i materiału ok. 700zł.
Piotr D. znany jest w tym środowisku z pijanych imprez w towarzystwie policjantów - chwali się, że z prokuraturami też imprezuje - przecież w dzikich Bieszczadach jest najtańsza, bo ruska wódka, pali się najtańsze bo ruskie papierosy, no i dużo tu ruskich dodatków, ponieważ do ukraińskiej granicy niedaleko, a w koła lasy i bieda...
Należy zwrócić uwagę, że nie jest to pierwsze wykroczenie Piotra D. przeciwko Dorocie. W swoich upojeniach alkoholowych i pomroczności umysłowej nieraz już uszkadzał jej płot z większą, czy mniejszą nieświadomością umysłową, nie raz wyzywał, groził , pokazywał efektownie na gardło...
O tym wszystkim Dorota wielokrotnie zgłaszała policjantom, ale oni przecież swojego kumpla od kielicha nie wydadzą... Fakt urokom Doroty trudno się oprzeć, nawet sędzia rodzinny Ciećkiewicz woli zaglądać jej za stanik, oglądać uda [nóż się uda?], niż proceduralnie prowadzić sprawę, a co mówić o prokuratorze- tak wszędzie dzicz...
Jest stale zastraszana [art. 190 § 1kk], co zostało zgłoszone policji [w aktach] i ma uzasadnione obawy o swoje życie, bezpieczeństwo dzieci i dobro materialne [art.193kk]. Zwłaszcza, że już nawet pies pilnujący posesji został okulawiony przez rodzinę D. – wniesiona skarga na policję (w aktach). Poszkodowana Dorota zgłosiła te wszystkie fakty do Komendy Powiatowej w Lesku. W związku z powyższym zjawili się policjanci z Rewiru Dzielnicowego w Olszanicy [sprawa nr RsoW- 117/05] którzy lekceważąco potraktowali swoje funkcyjne obowiązki – wprost randkowali i wyśmiewali się z osoby poszkodowanej. Dowodzi to faktów o których od dawna przechwalają się D. - że mają układy w policji i prokuraturze i na pewno nic się im nie stanie.
O manipulowaniu faktami z akt policyjnych dowodzi fakt odmowy wszczęcia dochodzenia, jak też świadczą sprzeczne informacje podane w otrzymanym zarządzeniu L.Dz.. E – 1870/05 o odmowie przyjęcia środka odwoławczego podpisanego przez nadkom. Marka Białka.
1/ Pomimo podania przez stronę oszacowanej straty w kwocie 700zł, zaniża tą wartość do kwoty 150zł? Może za tą kwotę policjanci sami naprawią powstałą szkodę tak w ramach rehabilitacji?
Tylko co będzie jak sam transport materiałów wyniesie 200zł?![]()
2/ Pomimo rozpoznania wandala Piotra D. i potwierdzenia tego w zeznaniu z-ca komendanta Leska - Marek Białko dopuszcza się potwierdzenia nieprawdy pisząc cyt: Zgłaszający nie widział, kto dokonał tego uszkodzenia, lecz podejrzewał, że zrobił to P. i przebywająca w jego towarzystwie osoba. – Czy nadkom. Marek Białek zapoznał się z aktami sprawy, a może nie potrafi nawet czytać?
3/ Poszkodowana Dorota wniosła o ukaranie sprawców i naprawienie przez ich powstałych strat, zgodnie z art. 288 §1kk, jak też z art. 190 § 1kk i art.193kk. Jednak wszelkie fakty są mataczone już na pierwszym etapie śledztwa.
4/ O stronniczości, nieznajomości prawa, lub próbie mataczenia policjantów dowodzi fakt odmowy przyjęcia środka odwoławczego z powołania się na art. 429 § 1kpk, co jest niezgodne z prawdą. Poszkodowana wniosła zażalenie prawidłowo z zachowaniem terminu, i zgodnie z obowiązującym prawem.
Najciekawsze jest to, że policja sama żeby ukryć swoje przekręty odmawia przesłania zażalenia - pomimo że to ich obligatoryjny obowiązek bez możliwości dyskusji.
Zresztą tak samo, [nie przekazując zażaleń] i postępują prokuratorzy i sędziowie nie tylko z Leska, ale i Sanoka, czy Krosna, co jest wielokrotnie udokumentowane w wydawnictwie.
Mamy pomroczność umysłową tych urzędników? Logiczne, że takie zachowanie organów władz jest dowodem skorumpowania tego środowiska. A dowodem są choćby wpadki komendy leskiej czy sanockiej [fałszowanie przez komendantów faktur, zawyżanie usług itp.] nad inwestycjami poczynionymi przy budowie komend policyjnych w tych miastach. Komendanci już polecieli ze stanowisk, zastępczy też zaczynają od mataczenia?
- Dlatego nad etyczną pracą tych urzędników czuwa właśnie Raczkowski.
Brak reakcji organów władzy na prawidłowo wniesione zawiadomienia o naruszeniu dóbr osobistych strony powoduje nasilenie wzrostu karalnych zachowań u sprawców [ m.in. rodziny D.] - umacnia to ich poczucia bezkarności, jak też bezradności władzy. Zaufanie społeczeństwa i notowania władz stale maleją.
Czy musi tu dojść do tragedii rodzinnej żeby prokuratura wszczęła proceduralne dochodzenie?
Jak długo jeszcze policja zamierza kryć wandali i przestępców?
A przykład idzie z góry - wiadomo, ryba psuje się od głowy.
Bez krycia przez prokuratorów mataczenia policjantów - takie nieproceduralne zachowanie szybko skończyłoby się.
Tak dla zmotoryzowanych turystów odwiedzających Bieszczady, którzy gdzieś przy ognisku i śpiewie napili się piwa i wracając do namioty zostali przyłapani przez policjanta wyskakującego niespodziewanie zza krzaków informuję, że zabrane prawo jazdy można łatwo odzyskać u prokuratora leskiego Zygmunta Słabika. Ta przyjemność kosztuje 1500-2000zł, ale ma się gwarancje, że akta znikną zużyte w WC - tam to codzienność.
Za to koleżanka po fachu, prok. asesor Joanna Siwiec {czy blondynka?} jest w stanie wypisać dowolne opracowanie pt. "postanowienie np. sygn. 547/04/D" [z oryginalną pieczątką prok. Lesko] na dowolny temat nie zapoznając się wcale ze sprawą, bez podania jakichkolwiek, choćby "z nieba wziętych" podstaw prawnych - jak robią to "starzy urzędnicy" i ma to moc oficjalną.
Żeby wypisywane bzdury nikt nie czytał, wszelkie zażalenia oczywiście wyrzuca się do WC zgodnie z zaleceniem prok. Z. Słabika.
Logiczne, że przekręty prokuratorów kryją sędziowie - taka wzajemna symbioza![]()
W końcu jedni i drudzy mają z tego korzyści materialne.
Żeby nie bawić się "płotkami" przejdźmy od razu do "rekinów" - takie polowanie daje o wiele więcej emocji
Jednym z nich np. jest przewodniczący wydz. karnego Sądu Okręgowego w Krośnie Arkadiusz Trojanowski. Nie dość, że pisma sądowe wyrzuca do kosza, to jeszcze pozaproceduralnie (prywatnie) naciska na administratora sieci, żeby dowody korucji urzędników zamieszczone przez Raczkowskiego w necie były wykasowane - typowa pomroczność.
Znany z pomocy przestępcom jest też przewodniczący wydz. karnego w Rzeszowie Andrzej Kuś.
Tak więc w podkarpackich sądach przestępcy mają się jak najlepiej - odwrotnie niż osoby pokrzywdzone.
Jednocześnie takie zachowanie sędziów i prokuratorów wiele mówi o ich poziomie wykształcenia i inteligencji.
Tak, na podkarpaciu, w tej dziczy bieszczadzkiej kowboje i aferzyści, dziki i wilki mogą czują się świetnie...![]()
Tu jeszcze obowiązuje prawo pierwotne, prawo silniejszego i bezmyślność...
cdn. - np. wierszyk o dziku![]()
na czym opiera się ta skala Richtera? są jakieś dane jakie szkody mogą spowodować poszczególne progi w tej skali?
http://esanok.pl/?ak=news_c&pan=n&do...551&wroc=indexNigdy więcej takich wakacji! Turyści oszukani w Bieszczadach
(13-08-2009 )
BIESZCZADY. Chcieli przyjemnie, rodzinnie spędzić 2 tygodnie wakacji. Wybrali Bieszczady. Wynajęli domek letniskowy w jednej z miejscowości położonych w gminie Solina. Przyjeżdżając na miejsce przeżyli szok. Wygodny domek w Bieszczadach, okazał się totalną ruiną.
Agnieszka i Mirosław, małżeństwo ze Śląska (dane do wiadomości redakcji) domek letniskowy znaleźli w bazie noclegowej jednego z serwisów internetowych
- Było tam zdjęcie dwóch domków z zewnątrz i kolejne zdjęcia sugerujące, że to wnętrze tych domków. Zdjęcia wyglądały przyzwoicie – pisze w liście do redakcji pani Agnieszka.
Czary-mary w internecie
Kiedy małżeństwo z dwójką dzieci przyjechało do Zawozu (gmina Solina) przeżyło szok. Na miejscu zamiast komfortowego domku letniskowego, zastali trzymającą się na słowo honoru drewnianą „klitkę”. Zastana rudera miała się nijak do zdjęć umieszczonych w internecie.
Przywiązane drzwi
To jednak nie koniec nieprzyjemnych przeżyć jakie czekały na turystów ze Śląska. To co zobaczyli w środku domku letniskowego przeszło ich najśmielsze oczekiwania.
- Ociekające tłuszczem sztućce, brudny czajnik, przerdzewiałe palniki w kuchence gazowej, brudne drzwi i szyby w oknach. Zastaliśmy stare, śmierdzące tapczany, zapadające się pod stopami podłogi. W brudnych szafkach, talerze i kubki: każdy inny, tak dla urozmaicenia - opisuje fatalny stan domku pani Agnieszka.
- Na niedomykającą się lodówkę gospodarze znaleźli sposób, uchwyt od jej drzwi przewiązali sznurkiem, ten z kolei przymocowali do boazerii – pisze dalej w liście turystka.
ZDJĘCIA NA STRONIE:
www.podkarpacie24.pl/aktualnosci/6/7843
Turyści ze Śląska przesłali do redakcji sporo zdjęć potwierdzających opłakany stan domku wypoczynkowego. Pani Agnieszka zapewnia, że nawet fotografie nie są w stanie odzwierciedlić, tego co zastali - Szkoda, że nie można utrwalić i przesłać zapachu z wnętrza tego domku, bo to ten zapach oddałby cały brak uroku tego miejsca – przekonuje turystka.
ZDJĘCIA NA STRONIE:
www.podkarpacie24.pl/aktualnosci/6/7843
Rodzina za każda dobę spędzoną w niby letniskowym domku miała zapłacić aż 180 zł! Wcześniej wpłaciła 200 zł zaliczki. Pieniędzy nie odzyskali.
Agroturystyka jest niczyja
O to, kto przeprowadza kontrole czystości domków wypoczynkowych i czy w ogóle mają one miejsce zapytaliśmy Joannę Kuśmider z Wydziału Higieny Komunalnej w Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Ustrzykach Dolnych.
- Agroturystka nam nie podlega – powiedziała Kuśmider, odsyłając nas do Urzędu Miasta w Solinie.
Okazuje się, że również ta instytucja nie ma obowiązku kontrolowania domków letniskowych
– Obiekt musi mieć zawartą umowę na wywóz śmieci i nieczystości. Jeżeli nie zanieczyszcza środowiska nie mamy prawa ingerować – mówi wójt gminy Solina Zbigniew Sawiński.
Urok gór zniszczyli ludzie
Oszukanym turystom pozostaje dochodzić roszczeń spornych przed sądem. Pytanie tylko, na jaką wartość wycenić straty moralne. Rodzina ze Śląska straciła przecież o wiele więcej niż 200 zł zaliczki. Stracili wymarzone wakacje! Stratne są także Bieszczady, bo po takim zdarzeniu turyści ze Śląska zapewnili nas, że w te strony szybko nie wrócą
- Do Zawozu jechaliśmy 7 godzin samochodem. Z 11 dni urlopu musiało wystarczyć nam 5, bo nie było więcej wolnych noclegów w innej bieszczadzkiej lokalizacji. Znowu wracaliśmy przez 7 godzin, to nie było to, o czym marzyliśmy od dawna. Chcieliśmy w Bieszczadach zostawić "kupę kasy", bo to dla nas był ciężki, pracowity rok. Wyjazd, bez odmawiania pieniędzy na przyjemności, miały w nagrodę obiecane nasze dzieci (córka za średnią w szkole 5,7 , a syn za stypendium sportowe). Chcieliśmy przyjemnie, rodzinnie spędzić 2 tygodnie wakacji i co nam zostało? Szkoda wspominać! Nigdy więcej takich wakacji! Czy wrócimy jeszcze w Bieszczady? - chyba nieprędko, bo urok gór zniszczyli nam ludzie - pisze na koniec pani Agnieszka.
A.Jarosz
No cóż, oszustów nie brakuje...często spotykana niezgodność towaru z umową...gdyby nie ta cena, to by pomyślał, że całkiem nieźle tam jest![]()
Mnie też się tam podoba, ale ja jestem tylko z Podkarpacia![]()
eee tam, prawdziwego horroru nie widzieli..![]()
www.michalskalba.art.pl
Homo sapiens carpathiensis
Np ubytovnia w Remetskich Hamrach w Wyhorlacie:D Albo 'Biostacjonar' w Świdowcu:D Ludzie to mają wymagania...
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
To trza im bylo na Ibize jechac a nii w Bieszczady k.... przypalonego czajnika i piecyka nie widzieli.... myszolow w lodowce to jest to.. ja tam bym temu domkowi normalnie ze dwie labo i trzy gwiazdki dal k....
Gdyby na mnie trafilo narobilabym gospodarzom takiego dymu ze popamietaliby mnie do konca zycia.
Za 180 zlotych za dobe to mam miec komfortowy czysty domek zgodny z opisem w internecie.
Pazernym popaprancom sie we lbach juz pomieszalo, to jest chore. Chamstwo jest wszedzie, nie widze powodu dlaczego i w Bieszczadach mialoby nie byc
Nienawidze takich ludzi - ale ze ja msciwa jestem to sobie swietnie z nimi radze.
Jeszcze pasowaloby dokladne namiary i puscic adres w necie, zeby szeroko rozreklamowac te cudowne uslugi.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki