Ci co polewają nie patrzą w naczynie tylko na to ile już wyleli i im nie potrzebna jest menzurka, oni mają oko. Takim obojętnie gdzie nalewają czy jednemu do wiadra a drugiemu do kieliszka... zawsze tyle samo naleje. Może nawet na słuch tylko lać... ech praskie czasy. Najwyżej temu z wiadra więcej zostanie na ściankach, ale fachowiec, tym razem od picia, też potrafi sobie z tym poradzić by nic nie zostało. Nie mówię juz o piciu z gwinta gdzie pije się do milimetra i nikt nie może więcej wypić niż 1 gul, 2 gule (a gul jest odmierzany pod krechę po pierwszym pijącym) no i po obowiązkowym odlaniu pierwszej porcji dla tych co garują lub za tych co na morzu (tutaj zależy od "rodzaju" pijących!)
Ale po co ja to piszę?...
Marcowy zapewne nie o fachowcach mówisz. Oj, jest wiele jeszcze miejsc gdzie ludzie(!) posiadają tę sztukę polewania i picia.


. Najwyżej temu z wiadra więcej zostanie na ściankach, ale fachowiec, tym razem od picia, też potrafi sobie z tym poradzić by nic nie zostało. Nie mówię juz o piciu z gwinta gdzie pije się do milimetra i nikt nie może więcej wypić niż 1 gul, 2 gule (a gul jest odmierzany pod krechę po pierwszym pijącym) no i po obowiązkowym odlaniu pierwszej porcji dla tych co garują lub za tych co na morzu (tutaj zależy od "rodzaju" pijących!)
Odpowiedz z cytatem