Notobookom na szlaku zecydowane "NIE" powiadam, takoż samo, jako komórkom i innym cywilizowanym urządzeniom, które z wielką radością w mieście pozostawiam! Ale, SB, rację masz - Aleksabdra zawsze odpędzi złe stwory a jej milutki usmiech i oczka radosne pomogą w kazdym pojedynku!
Duszewonu drogi! Radość to ogromna, ze Czerenionowi wywar wraz z pianiem kogutów się wylał! rabią wprawdzie zapskudził, ale w Zielone Świtki mogły czarty baraszkować z rusałkami a ich wywar najlepszy jak zwykle był! Niczym bimber z czeskich samopędów, pity choćby w okolicy Chryszczatej, gdzie olbrzymy zaklęte w głazy stoją i... dobrze im tak, bo wsi pustoszyły!
Co do Działu - zielony z Wetliny, szlachetnie się idzie, to pprzypmne Duszewojowi szlachetnemu, że nie sam on był na polanie gdzie bitwa się toczyła i gdzie wszelakie stwory leśne hołd leśnemu królowi składały. Wspomnę, że na dopingu wtedy był, więc bitwa sprawiedliwą nie była! Wcześniej ze strażnikami bieszczadzkimi zapewne popasał i wodą ognistą ich poił, więc mogło mu się pomylić... Ale jest takie miejsce, skąd carynkę i Wetlinkę widać, wypatrujcie go dobrze!
A wyjść skoro świt na szlak? Sama przyjemność! Pajęczyny z kroplami rosy, stonki turystycznej brak aż do połuidnia.... Mniam! To je ono!
Pozdrawiam
Barszczyk