A co Wy na to, żeby KIMB zrobić całkiem inaczej...
Widzę to tak:
1. Bierzemy namioty
2. Idziemy z nimi w jakieś odludne miejsce
3. Rozpalamy ognisko
4. Stawiamy na nim kocioł
5. W kotle gotuje się grochówka lub zalewajka
6. Ewentualnością jest zapiekanka z ziemniaków i boczku
7. Gitara i śpiewy
i w zasadzie tyle, zabawa by była przednia i taka inna od siedzenia w ciepłych domkach z gorącymi prysznicami (to mamy na codzień w domach). Bieszczady, to takie miejsce gdzie się szuka spokoju od innych lub dobrego towarzystwa. Taki KIMB to by było COŚ.
Ps. Oczywiście jest to żartobliwe postawienie sprawy, ale myślę, że iskierka sensu w tym tkwi.
Czekam na dyskusję.
Buziaki
Jagna


Odpowiedz z cytatem