Na drodze pomiędzy Rzeszowem a Sanokiem jest taka miejscowość Niebylec, a za tą miejscowością jest takie fajne wzniesienie oznakowane własnie kołem z łańcuchami. Nie radzę lekcewazyć sobie tego znaku, nie dość że można utknac na podjeździe zimą to jeszcze policja wlepia słony mandat i garśc punktów karnych. Podobnie Przełącz Jabłonowska nie radze zima przy osnieżonej nawierzchni pokonywac bez łańcuchów lub chociaz naprawde bardzo przyzwoitych gum. Już niejeden albo został na podjeździe albo w rowie po takich zabawach.
W Bieszczadach dróg sie nie posypuje żadnymi srodkami chemicznymi a i odsnieżanie nie za każdym razem jest skuteczne. Opad sniegu przez jedna noc na poziomie metra nie jest zadna sensacją, a jak sobie sypnie to pług musi miec troche czasu by to białe paskudztwo pozgarniać, o ile sam nie utknie w zaspie....
Jeżdżenie po zmroku ma najczesciej ta własciwość że breja lodowa zamarza i jedzie sie duzo łatwiej. Jak ktos nie ma poćwiczonej jazdy po lodzie to ma doskonałe miejsce na szkolenie w przyspieszonym tempie.....szczególnie podczas zjazdu serpentynami z autobusem naprzeciwko......