Jeśli „Droga do nikąd” pozostaje białym krukiem,
to dobrze się czyta także książkę
„Wzburzony San” Władysława Szelągowskiego
Wyd.: Książka i Wiedza 1973, str. 423
Może ta jest łatwiejsza do zdobycia?
Jeśli „Droga do nikąd” pozostaje białym krukiem,
to dobrze się czyta także książkę
„Wzburzony San” Władysława Szelągowskiego
Wyd.: Książka i Wiedza 1973, str. 423
Może ta jest łatwiejsza do zdobycia?
Uważnie czytając można zauważyć, że jeden z dwóch sprzedających tę książkę (Droga do nikąd) na Allegro oferuje możliwość dogadania się w przypadku mniej zasobnego portfela. Oczywiście nie chodzi tu o upust-obniżkę, tylko mniej legalny sposób wejścia w jej posiadanie (a raczej jej kopii) - kiedyś było to chyba nawet napisane wprost, teraz lekko zakamuflowane. Ceny blisko 300zł to raczej dla konesera. Zapewne wielu, którym chodzi o treść a nie o samo posiadanie egzemplarza z tej opcji korzysta. Nie namawiam do udziału w łamaniu prawa - jedynie uprzejmie donosze, że jest taka mozliwość![]()
Muszę cos sprostować. We wczesniejszym poście podałem nazwisko historyka "Eugeniusz Misiło", a powinno być "Bohdan Osadczuk".
Przepraszam za błąd.
Miłego dnia ;-)
Hej,
Nie jestem w tym temacie za mocny, raczej zadaję pytania. Lucyna wspomniała o NKWD. Jaka Waszym zdaniem, mogła być rola tej prześwietnej organizacji w historii bieszczadzkiej?
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Nie wiem, czy masz dostęp do książek Słownik Historyczno-Krajoznawczy Bieszczady część II Gmina Cisna str 368 Strubowiska. Relacje strony polskiej i ukraińskiej bardzo się różnią ale obie strony podkreślają udział w tej masakrze NKWD. Nie mam w tej chwili książki poświęconej Dynowowi ale tam też była relacja z ataku oddziałów NKWD podszywających się pod UPA. W czasie ataku ujawniła się polska partyzantka, która wzieła udział w odparciu wroga. Następnego dnia NKWD aresztowała obrońców, część wypuszczono, część wywieziono na Syberię. Wprawdzie Dynów nie leży w Bieszczadach ale NKWD działało schematycznie.
Z prywatnych dziejów NKWD zamęczyła mi jednego wójka w Samborze(złapali go na granicy węgierskiej z radiem, przesłuchiwali i turturowali w Samborze,zamęczyli spószczająć na pół żywego w metalowej szafie po schpdach). Drugi też podejrzany o działalność partyzancką został wzięty na przesłuchanie. Rodzina go wykupiła, oddali go tak pobitego, że niedługo skonał.
Uprzejmie dziękuję![]()
"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,www.youtube.com/Anyczka24
Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."
www.anyczka20.fotosik.pl
Kamyczek do ogródka...
Chcą usunąć sporne napisy
Czy z pomników ku czci zabitych przez UPA Polaków znikną napisy przyrównujące sprawców do band? Tego chce Związek Ukraińców w Polsce. Dlaczego? - Takie określenia wypaczają historię - twierdzi Piotr Tyma, prezes ZUwP.
Tyma poprosił o pomoc w rozwiązaniu problemu m.in. wojewodę podkarpackiego. Ewa Draus jeszcze się nie wypowiedziała, ale jak zapewnia rzecznik Joanna Budzaj, w najbliższym czasie ZUwP otrzyma odpowiedź.
Jak nazwać ich inaczej
Polakom UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) kojarzy się z rzeziami cywilnej ludności, jak np. 6 sierpnia 1944 w Baligrodzie. Dlatego w miejscach upamiętniających ofiary widnieją przeważnie napisy w rodzaju: "Pomordowani przez bandy UPA”, "… faszystowskie bandy UPA” lub podobne. Tak jest m.in. w Zagórzu, Lesku, Sanoku, Komańczy.
- Skoro ktoś mordował niewinnych ludzi, to nie można go nazwać inaczej niż bandytą - mówi starszy mieszkaniec Baligrodu, któremu UPA zabiła najbliższych.
Historyczny antagonizm
Prezes Tyma: - Takie sformułowania tylko antagonizują Polaków i Ukraińców, nie służą budowaniu wzajemnych relacji. Sporne napisy należałoby usunąć lub zastąpić innymi.
Niewykluczone, że prośba zarządu ZUwP zostanie skierowana również do gmin i powiatów. Stanisław Bielawka, wójt Komańczy:
- Jeśli dostaniemy oficjalne pismo, zastanowimy się, co zrobić. Ale o kwestii ewentualnej zmiany napisów raczej nie powinni decydować radni, lecz historycy.
Potrzebna rozwaga
Zdaniem Marka Sceliny, starosty leskiego, temat jest delikatny i wymaga rozwagi. - Łatwo poróżnić Polaków i Ukraińców, a przecież nie o to chodzi. My powinniśmy patrzeć w przyszłość, współpracować.
Starosta dodaje, że postulatem władz mniejszości ukraińskiej powinna się zająć powołana na szczeblu centralnym komisja polsko-ukraińska, złożona z historyków.
- W żadnym razie nie powinny być do tego mieszane samorządy - podkreśla.
Krzysztof Potaczała
k.potaczala@gcnowiny.pl
Pozdrav
Aktualnie 3 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 3 gości)