Nie pojmuję,dlaczego Polacy wciąż rozdzierają szaty nad Katyniem i jego "filiami",a nabierają politycznej wody w usta,gdy chodzi o kilkanascie Katyniów zgotowanym przyjaciołom Polakom przez Ukrainę-UPA oraz dlaczego z takim uporem chcą wojny z Rosją (to nie będzie "Przybyli ułani pod okienko..."ani letni spacerek na molo) i "wyzwolenia Ukrainy" wbrew własnym interesom... To znaczy,wiem,ale nie chce mi się wierzyć w dziecinadę naszch nowych Becków i Rydzów-Sikorskich-Kaczynskich. Makowski malował przed wojną dzieci w papierowych czapeczkach,a bajkopisarze opisywali dziatwę maszerującą dumnie i bezmyślnie na patelnie czarownic.