Czytałem ten artykuł i też jestem zmartwiony tą sytuacją. Nie dość, że już dojazd w Bieszczady jest tragiczny, to jeszcze likwidują połączenia miejscowe. A wiadomo, że jak już raz skasują to jest ,,po ptokach'' w sumie...Masakra co to się dzieje.
Czytałem ten artykuł i też jestem zmartwiony tą sytuacją. Nie dość, że już dojazd w Bieszczady jest tragiczny, to jeszcze likwidują połączenia miejscowe. A wiadomo, że jak już raz skasują to jest ,,po ptokach'' w sumie...Masakra co to się dzieje.
Trochę na pewno szkoda, ale niestety nie da się bez końca utrzymywać zupełnie nierentownych połączeń i stąd moje pełne poparcie dla likwidacji tych linii. Okolicę najlepiej znają miejscowi, niech zainwestują w transport drogowy i nie będzie kłopotu z dojazdem gdziekolwiek.
Zwróć uwagę że to co jednemu się nie opłaca dla innych jest zyskownym działaniem. Co by daleko nie szukać popatrz na przykład kolejki bieszczadzkiej i zastanów się nad poparciem dla likwidacji lini.
Specyfiką ogólnopolską PKP jest to, że im się nic nie opłaca. Dla mnie jest to organizacja pasożytnicza żerująca na naszych podatkach i jako taka powinna ulec likwidacji.
Skoro dochody na tym odcinku są niższe niż nakłady to odcinek ulega likwidacji. Takie jest prawo rynku. Dlaczego prywatnym przewoźnikom opłaca się wozić ludzi z Polańczyka do Wołosatego za 15 zł? No właśnie. Bo wiedzą kiedy i jak mogą zarobić. Skoro PKP nie wie, to giną. Proste. Ja też bym chciał się przejechać kolejką, bo i widoki inne i luźniej, ale finansowanie czegoś na siłę nie ma zwyczajnie sensu. To szansa dla miejscowych - puścić na tej trasie bus-dwa dziennie i zarabiać. Natomiast co do PKP - są odcinki, na których nieźle zarabiają, między innymi na Gdańsk - Warszawa - Kraków i Warszawa - Poznań. To im się opłaca (jeszcze). Natomiast sezonowe trasy będą likwidowane, nie wytrzymają konkurencji.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)