Znowu przypomniało mi się dzieciństwo i podróże pociągiem w Bieszczady :)
niezapomniany folklor - kuszetki - jeśli się udało jeszcze kupić lub wchodzenie przez okna żeby zająć miejsce, zawiązywanie przedziału - żeby nikt się nie dosiadł i można było się jakoś trochę wyspać. A najlepsze były opóźnienia - czasami jechał dwa razy dłużej niż było przewidziane. Przypomina mi się pewna rekordowa podróż, która trwała ponad 24 godziny (do Zagórza).![]()
A teraz to sobie będę mogła wyskoczyć wygodnie w Bieszczady na weekend![]()


Odpowiedz z cytatem