Nie znęcam się nad zwierzetami. Nie ma karpików. W większości pokarmek roślinny. Nie jadam dziczyzny. Kilkakrotnie koledzy nakarmili mnie dziczyzną. Pasztet zajęczy i pieczeń z sarny. Gdy powiedzieli mi co zjadłam to zwymitowałam. Oczywiście, jestem miesożercą. Nie mogę tego zaakceptować, kilkakrotnie próbowałam zostać wegetarianką. Nie mogę, po trzech, czterech tygodniach mam kłopoty ze zdrowiem i przemożną chęć zjadania mięsa przeznaczonego dla zwierzaków.