Jak przeczytałem post Teresy45 to wyobraziłem sobie jak zapraszam do siebie kolegę myśliwego i podczas poczęstunku walę go znienacka w łeb i uśmiałem się do łez . Tak mi się ta wypowiedź spodobała , że przy najbliższej okazji wspólnego posiłku trzasnę go z zaskoczenia przynajmniej gazetą zwiniętą w rulon może terapia którą proponuje koleżanka Teresa da jakiś efekt.