Ale ja dopiero zaczynam, wlasnie teraz poczulam czym jest bieszczadzki bakcyl, o ktorym tyle czytalam na tym zacnym forum.Faktycznie, przyznaje, mogłam wybrac mniej popularny na wyjazdy okres, ale byl to jedyny czas kiedy moglam sobie pozwolic na cale trzy dni wedrowania :( A jesli chodzi o wedrowanie w moim towarzystwie, to bardzo chetnie ale za czas jakis, gdy kondycja bedzie lepsza, zadyszka przestanie lapac w polowie nawet niewielkiego wzniesienia, a nogi przyzwyczaja sie do maszerowania, wlasnie zaczynam nad tym pracowac i mam nadzieje, ze wkrotce bedzie lepiej, tym bardziej ze kolejne wedrowanie zaplanowane jest juz na czerwiec, niestety znowu bedzie krotko, ale lepiej krotko...Tym razem jednak, planujemy wyruszac na szlaki o swicie, moze to pozwoli uniknac korkow na trasach. A w pazdzierniku juz na urlop i caly tydzien w Bieszczadach...:)))W pierogach z nadzieniem wszelkim gustuje moj kompan od zycia i od wedrowek, ktorymi z reszta sam mnie zarazil i z cala pewnoscia bedziemy kosztowac te bieszczadzkie gotowane, okraszane i zapiekane...mmm...
Tymczasem pozdrawiam goraco z nizin.