No popatrz, to ja byłem prekursorem![]()
Już w latach 80 skakałem ze skarp za kawałkiem szmaty. Efekty były mizerne (cud że żyje
) ale teraz już wiem na czym polegał błąd (że wtedy neta nie było, no): szkielet był z lekkiego drewna, szmaty z tropiku od namiotu (dwie "dwójki" w sam raz). Szliśmy jednak kształtem w kierunku lotni a to trzeba było trochę na spadochron się zapatrzeć :(
A na wzrost adrenalinki polecam (z autopsji) zjady z solidnej góry "spacerówką" dziecięcą. Wrażenia murowanei niezależne od wiatru.



Już w latach 80 skakałem ze skarp za kawałkiem szmaty. Efekty były mizerne (cud że żyje
Odpowiedz z cytatem