Podczas praktyk studenckich w latach 80-ych sporo czasu spędziłem na Kaszubach, od rodowitego Kaszuba, dyrektora muzeum w Bytowie, usłyszałem, że większość Kaszubów po 1945 i w latach następnych wybrała migrację zewnętrzną i przeniosła się do Niemiec... Pamiętam piękny, lipcowy wieczór, siedziałem chyba 2 godziny na dworcu PKS w Kościerzynie, na sąsiedniej ławce gaworzyły dwie naprawdę dojrzałe wiekowo Kaszubki... Nie rozumiałem ani słówka wtedy...I nie zadziałały nawet geny , bowiem ma prababka ze strony mamy była stuprocentową Kaszubką, zmarła w Poznaniu w wieku lat bez mała 100 chyba, a do końca życia swego nie potrafiła ani czytać ani pisać, na dokumentach podpisywała się krzyżykiem... Co do różnicy między gwarą a językiem... podoba mi się podejście twórców programu (na jednym z Discovery) o zanikających językach na świecie - nawet język kultywowany gdzieś, przez kilkaset osób, jest jednak językiem. Co do gwary "bieszczadzkiej" ja nie wiem, czy taka istnieje... Zapewne istniała, w grupach, pytanie, czy Łemkowie, Bojkowie etc posługiwali się gwarą czy językiem. I co to ma do gwary "bieszczadzkiej" dziś????