Witam, to zadane przeze mnie pytanie, dotyczące 'kojota bieszczadzkiego, na które nikt nie udzielił odpowiedzi (na forum w każdym razie. Spotkałem taki okaz w niedostępnych dla ogółu partiach gór naszych "forumowych". Przestraszyłem się,bom był wtedy z córką maleńką i bez żadnych środków zaradczych (typu WD-40, jak czytam na forum
). Czy owa krzyżówka była groźna? Pamiętam,ze była równie przestraszona, jak ja
Z dość okropnym skowytem, nie dałem poznać strachu, nie ustapiłem z drogi, pomknęła gdzieś w chaszcze. Nie ukrywam, ze skowyt ten słyszę w mych uszkach (niekiedy) po dzis dzień. Spotkanie w gorace południe nie było miłe.



. Spotkałem taki okaz w niedostępnych dla ogółu partiach gór naszych "forumowych". Przestraszyłem się,bom był wtedy z córką maleńką i bez żadnych środków zaradczych (typu WD-40, jak czytam na forum
Odpowiedz z cytatem